Dobiega końca drugi (i niestety ostatni) obóz astronomiczny Klubu „Almukantarat”. Przez 4 tygodnie w ośrodku harcerskim „Nadwarciański Gród” w Załęczu Wielkim wypoczywało i uczyło się łącznie ponad 50 młodych ludzi. Dziś prezentujemy kolejną, być może nie ostatnią, relację znad Warty. Tym razem są to opisy autora tej informacji, który na poczatku mijającego tygodnia bawił w Załęczu.

Uczestnicy trwającego obozu to uczniowie liceów z całej Polski. To ich kolejne letnie spotkanie z astronomią. Wszyscy oni współpracują z „Almukantaratem” przez rok lub więcej lat.

Obóz astronomiczny w Załęczu w roku 2001 (V)

Obóz astronomiczny to nie tylko nauka. Jego uczestnicy chętnie spędzali czas między innymi śpiewając przy ognisku.

Obóz ma charakter częściowo harcerski. Wprawdzie nikt nie nosi munduru w kolorze szarym lub khaki, to jednak młodzi astronomowie mieszkają w namiotach, uczestniczą w ogniskach („normalnych” ogniskach, czyli takich bez pieczenia kiełbasek) i pełnią całodobowe warty. Kilka dni temu odbyło się spotkanie przy ognisku, w którym uczestniczyli zaproszeni harcerze, dawni członkowie „Szarych Szeregów”. Stwierdzili oni, co może zabrzmieć paradoksalnie, że w harcerskim ośrodku jesteśmy najbardziej harcerską grupą i że bardzo cieszą się, gdy co dzień rano słyszą dźwięk gwizdka dobiegającego z obozu astronomicznego… Nasi uczestniczy reagują na ten świdrujący w uszach dźwięk mniej radośnie.

Każdego dnia odbywają się w Załęczu zajęcia. Młodzi ludzie słuchają wykładów z astronomii, uczą się również fizyki, matematyki i informatyki. Każdego popołudnia odbywa się również sesja referatowa, gdzie uczestnicy prezentują kilkudziesięciominutowe wystapienia na tematy astronomiczne. Dane mi było wysłuchać wystąpienia na temat „Światło i Teleskopy”. W ciekawy sposób, z wykorzystaniem technik multimedialnych, przedstawione zostały problemy związane z widmami, prawami Wiena i Stefana-Boltzmanna oraz z możliwościami obserwacji Wszechświata w świetle o różnej długości fali.

Wieszak, 16 sierpnia 2002, godzina 1:48

Gromada otwarta Wieszak (gromada Brocchiego). Zdjęcie wykonano kamerką Philips Vesta Pro bez prowadzenia i jest ono sumą kilkudziesięciu 5-sekundowych ekspozycji. Skala jasności jest logarytmiczna.

Mizar i Alkor, 7 sierpnia 2002, godzina 0:54

Alkor i Mizar. Mizar pięknie rozdzielony przy pomocy 15-cm teleskopu Newtona bez prowadzenia i kamerki internetowej Philips Vesta Pro. Skala jasności jest logarytmiczna.

Wieczorami i nocami trwają obserwacje nieba. Do dyspozycji są trzy teleskopy zwierciadlane o średnicach luster 15 centymetrów oraz kamerka internetowa. Prezentujemy dzisiaj kolejne zdjęcia wykonane w Załęczu. Przedstawiają one modną ostatnio Spójrz na Wieszak„>gromadę „Wieszak” oraz zawsze ciekawe obiekty, takie jak para gwiazdowa Mizar i Alkor oraz galaktyka M31 w Andromedzie. Czwarte prezentowane dziś zdjęcie przedstawia znajdującego się w pobliżu Tym razem Uran„>opozycji Urana.

M31, 16 sierpnia 2002, godzina 1:07

Zdjęcie nieba w pobliżu galaktyki M31. Obok Wielkiej Mgławicy w Andromedzie dostrzec można dwie satelitarne galaktyki – M32 i M110. Do wykonania fotografii użyto kamerki internetowej Philips Vesta Pro z obiektywem 58 mm. Obraz jest sumą kilkudziesięciu 10-sekundowych ekspozycji. Skala jasności jest logarytmiczna.

Uran, 21 sierpnia 2002, godzina 2:54

Zdjęcie siódmej planety Układu Słonecznego wykonano 21 sierpnia 2002 roku o 2:54. Zastosowano kamerkę internetową Philips Vesta Pro z obiektywem 58mm. Skala jasności jest logarytmiczna.

W ostatnią środę odbyła się wycieczka autokarowa do planetarium w Chorzowie gdzie zaprezentowano młodzieży dwa seanse. Pierwszy z nich opowiadał o początkach podboju Kosmosu, drugi o ewolucji gwiazd. Nie dane jednak uczestnikom było spokojne ich obejrzenie. Piszący te słowa, który zarwał dwie poprzednie noce, zasnął pod sztucznym niebem prawie natychmiast i resztę seansu „urozmaicało” chrapanie. A prosiłem żeby natychmiast mnie budzono :-(

Obóz astronomiczny to nie tylko nauka ale także zabawa. Przede wszystkim intetektualna (turniej szachowy, liga zadaniowa). Także jednak towarzyska. Obóz to możliwość spotkania rówiesników z całej Polski mającymi podobne hobby i szansa na wspólne robienie z nimi… „bydła”. Cóż to takiego? Mimo kilkunastu lat starań, mimo wykonania setek „bydeł”, nie udało się dotąd sprezycować dobrej definicji. Bydłem Anno Domini 2002 był na przykład… zakład na temat możliwości żołądka jednego z naszych kolegów. Zobowiązał się on zjeść 9 (słownie dziewięć) parówek. Stawką zakładu była dwulitrowa butelka coca-coli. Do sukcesu naszego kolegi (i do wpisania się do załęczańskiej księgi rekordów) zabrakło mu zaledwie pół parówki.

Obóz kończy się, ale to nie koniec spotkania z astronomią. Za kilka dni rozpocznie się rok szkolny. Uczestnicy obozu starać się będą indywidualnie bawić się astronomią przez następne dziesięć miesięcy. W trakcie roku szkolnego odbędzie się kilka kilkudniowych spotkań klubowych oraz tygodniowe zimowisko. A za rok znowu będzie lato.

Autor

Michał Matraszek

  • Andrzej

    Gwizdek i bydlo — Takie proste urzadzenie – gwizdek – pozwolil wielu uczestnikom odmierzac precyzyjnie czas bez potrzeby uzycia zegarkow. Na kilka sekund przed kazdym gwizdkiem (prawie) wszyscy zgodnie spogladali trwoznie na Ramba i zatykali uszy…

    A co do bydla – na obozie rok temu mialem zaszczyt poprowadzic odwazna kompanije, ktora w ciagu 3 godzin (slownie trzech) podoklejala do kazdego sznurka w obozie malutkie karteczki z napisem ‚hiperlacze’. Oprocz lekko zdezorientowanych uczestnikow obozu i ciekawych komentarzy pod adresem nieznanych (do tej chwili) sprawcow jakos nie doczekalismy sie wzmianek w „Ksiedze Zaleczanskiej”… buuuuuuuuuueeeeeeeeee!

    • Michał M.

      Księga nie istnieje! — Nie ma żadnej aktualnej Księgi Załęczańskiej… przynajmniej ja nic o niej nie wiem.

      Dawno dawno temu ja tworzyłem „Historię Klubu”. Przerwałem w 1996 roku. Potem przez jakiś czas pisała Agnieszka (ale nie Pani Prezes). Nie wiem kiedy przerwała.

      A może Wy piszecie coś, o czym ja nie wiem? Jeśli tak to nieladnie! Nieładnie! Oczekuję przysłania kopii!

      I żałuj, że nie widziałeś bydełka z kiełbaskami!

      • Andrzej

        Co lepsze kielbaski czy PpSDSw’T’KMNpIK?

        > Dawno dawno temu ja tworzyłem „Historię Klubu”. Przerwałem w
        > 1996 roku. Potem przez jakiś czas pisała Agnieszka (ale nie Pani
        > Prezes). Nie wiem kiedy przerwała.

        Hmmm… a rok temu ktos obiecywal zdradzic sekrety rocznikowi 666, tzn. eee 1999…

        > I żałuj, że nie widziałeś bydełka z kiełbaskami!

        HA! A Ty nie widziales przygody Halszkii mojej z… Polipropylenowym Sznurkiem Do Snopowiazalek (niech ktos powie, ze w koncu dobrze to przeliterowalem)!!! Wielki Krzys w przyplywie swego boskiego milosierdzia znalazl nowy sens zycia dla nas dwojga i non-stop silowalismy sie z 2,5 kilometra zaplatanego Polipropylenowego Sznurka Do Snopowiazalek, Tego, Ktory Ma Nieparzysta Ilosc Koncow… (w koncu wyszlo z tego 15 km – ale o co chodzi wiedza tylko wtajemniczeni)

        • wottek

          no cóż — w sumie to wiele osób się męczyło z tym sznurkiem, wy odwineliście jakieś 7 km (przez 2 dni, normalnie załorze wasz fan klub:)), a reszta została zaplątena, pod koniec obozu krzys się z nim męczył:), a kawałki sznurka walały się wszędzie:)

          swoją drogą ciekawe skąd się wzią polipropylenowy sznurek do snopowionzałek:)