28 stycznia 1986 roku o 17:38 ze stanowiska LC-39B na Przylądku Canaveral wystartował prom kosmiczny „Challenger” i rozpoczął lot oznaczony STS-51-L. Misją dowodził 46-letni Francis Richard „Dick” Scobee, podpułkownik Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych, pilot wojskowy, weteran wojny wietnamskiej. 73 sekundy po starcie doszło do katastrofy.

Pozostałymi członkami załogi byli: pilot Michael Smith, fizyk Ronald McNair, inżynier i podpułkownik Sił Powietrznych USA Ellison Onizuka, inżynier Gregory Jarvis, doktor inżynier Judith Resnik oraz nauczycielka Christa Corrigan McAuliffe.

Głównym celem 10. misji „Challengera” było umieszczenie na orbicie wokółziemskiej satelity telekomunikacyjnego TDRS-2 (Tracking and Data Relay System). Christa McAuliffe miała też przeprowadzić pierwszą lekcję odbywającą się w kosmosie. Lądowanie zaplanowano na 3 lutego 1986 roku.

Załoga ostatniej misji promu kosmicznego „Challenger”. Z tyłu od lewej: Ellison Onizuka, Christa Corrigan McAuliffe, Gregory Jarvis, Judith Resnik. Z przodu: Michael Smith, Francis Scobee, Ronald McNair.

73 sekundy po starcie, na wysokości 14,5 kilometra doszło do eksplozji która zniszczyła startujący wahadłowiec i doprowadziła do śmierci siedmioosobowej załogi. Po katastrofie powołano komisję, której zadaniem było ustalenie co doprowadziło do wypadku.

Przyczyną katastrofy „Challengera” było uszkodzenie pierścienia uszczelniającego prawy silnik wspomagający. Na skutek niskiej temperatury panującej tego dnia na Florydzie pierścień stracił własności elastyczne. Po 59 sekundach lotu doprowadziło to pojawienia się na zewnątrz płomienia. Płomień uszkodził obejmę łączącą silnik wspomagający z głównym zbiornikiem i wypalił niewielki otwór w części głównego zbiornika zawierającej ciekły wodór. Po 72 sekundach lotu pękło mocowanie silnika bocznego, silnik złamał prawe skrzydło orbitera, uszkodził część zbiornika głównego zawierającą tlen. Pękł zbiornik wodoru i doszło do niekontrolowanej reakcji łączenia tych pierwiastków. Pojawił się ogień, a fala uderzeniowa zniszczyła orbiter. Z jego przodu odpadła kabina załogowa.

Kabina wznosiła się jeszcze przez 25 sekund, a następnie spadła na powierzchnię Atlantyku, w którą uderzyła z prędkością około 330 km/h. Podejrzewa się, że załoga „Challengera” zginęła dopiero w tym momencie.

To opis techniczny przyczyny tragedii. Komisja ustaliła także, że pierwotną przyczyną była zła organizacja pracy i sposób podejmowania decyzji w NASA. Zignorowano ostrzeżenia inżynierów, którzy odradzali starty w bardzo chłodne dni.

Po katastrofie misje wahadłowców wstrzymano na 32 miesiące.

Na przełomie stycznia i lutego przypadają także dwie inne rocznice tragicznych wydarzeń związanych z amerykańskim programem kosmicznym.

Załoga misji Apollo 1. Od lewej: Gus Grissom, Ed White i Roger Chaffee.

27 stycznia 1967 roku, podczas testów przedstartowych, w kabinie statku kosmicznego wybuchł pożar. W jego wyniku zginęła trzyosobowa załoga: dowódca Virgil „Gus” Grissom, pilot Edward H. White oraz pilot Roger B. Chaffee. Mimo szczegółowych badań nigdy nie udało się ostatecznie ustalić co doprowadziło do zapłonu. Do katastrofy nie doszło w kosmosie, jednak dla uczczenia pamięci trójki astronautów, misję nazwano później Apollo 1.

Załoga misji STS-107 promu kosmicznego „Columbia”. Z tyłu od lewej: David Brown, Laurel Clark, Michael P. Anderson, Ilan Ramon. Z przodu: Rick Husband, Kalpana Chawla, William McCool.

1 lutego 2003 roku podczas wejścia w atmosferę rozpadł się prom kosmiczny „Columbia” realizujący misję STS-107 (28. lot tego wahadłowca). Zginęła siedmioosobowa załoga: dowódca Rick Husband, pilot William McCool, specjaliści misji David Brown, Kalpana Chawla i Laurel Clark, dowódca ładunku Michael P. Anderson oraz specjalista ładunku Ilan Ramon. Przyczyną katastrofy było uszkodzenie osłony termicznej lewego skrzydła. Nastąpiło ono w czasie wznoszenia promu po starcie i było spowodowane uderzeniem fragmentu pianki osłaniającej zbiornik zewnętrzny wahadłowca. Po oderwaniu od zbiornika uderzył on w skrzydło orbitera tworząc dziurę o średnicy ok. 25 centymetrów. Przez nią w trakcie lotu przez atmosferę gorące gazy dostały się do wnętrza skrzydła i spowodowały jego rozerwanie. Misje wahadłowców zostały zawieszone do lipca 2005 roku.

Autor

Michał Matraszek