Podbój i dokładne zbadanie drugiej planety od Słońca, nigdy nie należał do najłatwiejszych celów do zrealizowania. Średnia temperatura powierzchni, sięgająca ponad 460°C oraz niesamowicie wysokie ciśnienie, przekraczające ziemskie ponad 90 razy są tego główną przyczyną. Tak ekstremalne warunki sprawiają, że jakiekolwiek urządzenia wysłane na Wenus, po bardzo krótkim czasie ulegają znacznym uszkodzeniom, uniemożliwiającym dalsze ich użytkowanie. Przez gęste chmury otaczające planetę lądowanie trwa zbyt długo i zajmuje około 100 minut. Dla przykładu, rosyjska sonda Wenera 3 z 1966 roku, straciła zasilanie jeszcze zanim dotknęła powierzchni. Piekielnie wysokie temperatury są natomiast jedną z przyczyn zniszczeń w układach elektronicznych. Przekraczają np. temperatury topnienia cynku oraz ołowiu. Z tych względów, od ponad 30 lat ludzkość nie podjęła kolejnych prób lądowania na Wenus.Teraz jednak, dzięki wysiłkom techników z NASA, ten stan rzeczy może się wreszcie zmienić!

materiały prasowe programu Wenera

Wenera 10 na powierzchni Wenus – 25.10.1975

Naukowcy z Glenn Research Center postanowili przyjrzeć się możliwościom zastosowania w układach scalonych węglika krzemu (SiC) – jednemu z najtwardszych materiałów na świecie, odpornego na ekstremalne temperatury. Z ich wykorzystaniem skonstruowano oscylator pierścieniowy, mający hipotetycznie mierzyć ciśnienie i temperaturę. Zdołał on przejść bardzo wymagające testy wytrzymałościowe, symulujące warunki panujące na Wenus. Pracował ponad 500 godzin! To o wiele więcej niż wszystkie poprzednie urządzenia, które trafiły na powierzchnię naszej sąsiadki. Pomysł wykorzystania SiC nie jest nowy – NASA planowała jego wykorzystanie do stworzenia sensorów mogących wytrzymać warunki panujące w… silniku rakiety podczas zapłonu!

Nie oznacza to jednak, że naukowcy natychmiastowo podejmą kolejną misję, mającą na celu wylądowanie na Wenus. Jest to jedynie rozwiązanie jednego z podstawowych problemów, które w niczym nie pomoże, o ile nie znajdą się pieniądze na ewentualną misję kosmiczną. A o nie coraz ciężej…

Autor

Kamil Serafin
Kamil Serafin