O nim mówi się najmniej, choć tak jak reszta był w grupie wybrańców. Swoją szansę otrzymał kosztem innego astronauty i to nie kosmos go zauroczył, a morze.

Scott Carpenter urodził się 1 maja 1925r. Jego ojciec był chemikiem piastującym stanowisko badawcze na Uniwersytecie Columbia, więc mały Scott był wychowywany przez matkę. Mieszkali razem w Boulder w stanie Kolorado. Gdy jego matka zmarła na gruźlicę, pozostał w mieście pod opieką dziadków. Po ukończeniu szkoły średniej został zaakceptowany do programu marynarki jako kadet-awiator. Skrzydła zdobył w 1951r. i, tak jak większość pilotów amerykańskich, wziął udział w operacjach podczas wojny w Korei. Kiedy został pilotem testowym, jego specjalnością stały się testy elektroniki.

Po wstąpieniu do NASA, pierwszym przydziałem Carpentera była pozycja pilota zastępczego w locie Mercury-Atlas 6. Była to misja, w której John Glenn, jako pierwszy Amerykanin, znalazł się na orbicie i okrążył Ziemię. Carpenter usiadł za sterami statku kosmicznego podczas kolejnej misji. Zastąpił w niej Deke’a Slaytona, który został „uziemiony”. Swoją kapsułę nazwał „Aurora 7” prawdopodobnie od nazwy ulicy, przy której znajdował się dom dziadków. Start odbył się 24 maja 1962r. Wszystko przebiegało jak należy do 2 okrążenia, wtedy Carpenter zauważył, że widok za oknem nie zgadza się z tym, co pokazują wskazania sensora horyzontu. Był to duży problem, ponieważ z tych danych korzystał żyroskop. Różnica we wskazaniach nachylenia kątowego statku wynosiła 70o. Astronauta musiał sam ustawić kapsułę pod odpowiednim kątem mając do dyspozycji peryskop i widok za oknem. Dodatkowo, bardzo szybko wyczerpywało się paliwo. Po aktywowaniu sekwencji retro, podczas wejścia w atmosferę, w kapsule pojawiło się trochę dymu. Nie było też wiadomo, czy silniki zostały odpalone w odpowiedniej pozycji. Jeśli była ona nieprawidłowa, Carpenter mógł wejść na niską orbitę okołoziemską i pozostać na niej żywy tak długo, dopóki nie wyczerpie mu się energia i tlen. Została również utracona łączność na pół godziny. Kiedy została nawiązana z powrotem, Carpenter znajdował się już tylko 1,5 km nad powierzchnią oceanu. Udało mu się wylądować, ale znajdował się 320 km od planowanego miejsca. Podczas misji ratunkowej wypowiedział słowa „Zupełnie nie wiedziałem, gdzie jestem, oni [centrum kontroli] również nie mieli pojęcia”.

Carpenter dokonuje ostatnich inspekcji kapsuły "Aurora 7" zanim siądzie za jej sterami.NASA

Carpenter dokonuje ostatnich inspekcji kapsuły „Aurora 7” zanim siądzie za jej sterami.

Po misji MA7, Scott Carpenter często brał udział w programach prowadzonych w Sealab na dnie morza. Tym samym stał się jedynym człowiekiem, który był zarówno astronautą jak i akwanautą. W 1967r. opuścił NASA i całkowicie poświęcił się akwanautyce. Zanim jednak do tego doszło, pracował jako CapCom oraz pomagał przy projektowaniu lądownika księżycowego używanego w programie Apollo.

Kiedy miał 73 lata, w pewnym wywiadzie, Carpenter stwierdził „To, że wylądujemy na Marsie jest nieuniknione. Stale wierzę w ludzką ciekawość”. Astronauta zmarł w 2013r.

Astronauta pozuje do zdjęcia z modelem lądownika księżycowego.CAMERANO/AP

Astronauta pozuje do zdjęcia z modelem lądownika księżycowego.

Autor

Anna Wizerkaniuk
Anna Wizerkaniuk

Zastępca redaktor naczelnej portalu astronomicznego AstroNET, związana z Klubem Astronomicznym "Almukantarat"