Enceladus – księżyc Saturna – pod warstwą lodu skrywa ocean, w którym mogą być warunki do istnienia życia – ogłosiła NASA. „Żeby poszukiwać życia, nie musimy nawet lecieć poza Układ Słoneczny” – komentuje popularyzator astronomii Karol Wójcicki.

W czwartek NASA ogłosiła, że na niepozornym, liczącym zaledwie 500 km średnicy księżycu Saturna – Enceladusie, mogą istnieć warunki wystarczające do powstania życia. Sonda Cassini zbadała skład gejzerów na powierzchni tego satelity. Eksperci spodziewają się, że w oceanie Enceladusa, pod grubą warstwą lodu, mogą istnieć kominy termalne.

Niewykluczone, że w takich warunkach mogło powstać życie.

„Od dawna mówiło się, że pod pokrywami lodowymi takich księżyców, jak krążąca wokół Jowisza Europa, czy własnie Enceladus, może istnieć ocean pełen płynnej wody. Ale co ważniejsze, liczyliśmy na to, że na dnach oceanów mogą zachodzić reakcje takie, jak w pobliżu kominów termalnych na dnie ziemskich oceanów. Byłaby tam m.in. gorąca woda w pobliżu której w przeszłości na Ziemi rozwijało się życie” – wyjaśnił Karol Wójcicki, prowadzący na FB popularny fanpage „Z głową w gwiazdach”.

„Nie musimy nawet opuszczać Układu Słonecznego, żeby poszukiwać życia. Tutaj wciąż mamy jeszcze wiele do zbadania” – skomentował Wójcicki.

Przypomniał, że głębokość oceanu na Enceladusie może wynosić nawet 30 km. Ocean ten przykryty jest warstwą lodu grubą na kilka-kilkanaście kilometrów. Przelatując w okolicach Saturna sonda Cassini zaobserwowała ogromne lodowe gejzery w pobliżu południowego bieguna tego księżyca. Później, kiedy dokonywano przelotów przez te „fontanny” – okazało się, że zawierają one m.in. wodór. „Można to wyjaśnić obecnością kominów termalnych na dnie oceanu. Obecność wodoru może natomiast stanowić źródło energii dla beztlenowych organizmów żywych. Nie wiadomo jednak, jak jest w rzeczywistości. To wciąż spora tajemnica” – skomentował Wójcicki.

Ilustracja prezentująca sondę Cassini nurkującą w lodowym gejzerze Enceladusa w 2015 r.

„Pozostaje uważnie przyglądać się księżycowi Saturna, żeby szukać śladów potencjalnej obecności organizmów w tym miejscu. Niestety przez kilka lat będzie to niemożliwe, bo sonda Cassini, która dokonała tego odkrycia, za kilka miesięcy zakończy swoją bardzo już długą misję w pobliżu Saturna. A kolejne misje w pobliże Enceladusa na razie nie są planowane” – powiedział Wójcicki.

Chociaż Enceladus wydaje się miejscem niezbyt gościnnym, istnieje tam kilka czynników, które mogą sprzyjać obecności życia. Chodzi nie tylko o wodę i ciepło potrzebne do zapoczątkowania reakcji chemicznych. „Gruba warstwa lodu chroniłaby potencjalne formy życia przed niebezpiecznym promieniowaniem kosmicznym” – wytłumaczył Wójcicki. Jak dodaje, Ziemię przed wpływem niebezpiecznych rozbłysków słonecznych chroni np. magnetosfera, tymczasem Mars nie ma już takiego naturalnego zabezpieczenia.

Ilustracja przedstawiająca możliwy przebieg procesu, w którym woda reaguje ze skałami na dnie oceanu Enceladusa, produkując płynny wodór.

Rozmówca wyjaśnił, że choć Enceladus nie ma aktywnego, gorącego jądra (jak np. Ziemia), to źródłem energii może być dla niego Saturn. „Enceladus to mały satelita (ma średnicę 7 razy mniejszą niż nasz Księżyc – przyp. redakcja), który krąży wokół bardzo dużej planety. Pływy grawitacyjne Saturna ściskają i rozciągają Enceladusa. A wtedy powstaje ciepło, które się uwalnia przez kominy termalne” – opowiedział Wójcicki.

Jak jednak zwrócił uwagę Karol Wójcicki, na szczegółowe badania Enceladusa trzeba jeszcze poczekać. Zanim bowiem naukowcy wyślą tam sondę, muszą się lepiej zapoznać z Europą – skutym lodem księżycem Jowisza. Już wcześniej bowiem odkryto, że i tam mogą panować warunki do przetrwania życia. „Europa jest nie tylko bliżej Ziemi. Księżyc ten jest większy i łatwiej wejść na jego orbitę. Już teraz jest planowana misja satelity, który będzie miał zbadać ten glob” – wyjaśnił Wójcicki.

Jak dodał, od dłuższego czasu naukowcy snują fantazje o lądowniku, który spróbowałby wylądować na powierzchni Europy i przetopiwszy się przez lód zanurzył się w tamtejszym księżycowym oceanie.

Autor

Redakcja AstroNETu
Redakcja AstroNETu