W środę, 26 kwietnia, sonda Cassini zgodnie z planem wykonała swój pierwszy przelot pomiędzy Saturnem a jego pierścieniami. Choć grupa naukowców zajmujących się misją nie miała obaw wobec tego wydarzenia, przelot wzbudził wiele emocji ze względu na to, że wąska przerwa między Saturnem a pierścieniami pozostawała do tej pory obszarem niezbadanym.

Nurkując w szczelinę pomiędzy gazowym olbrzymem a pierścieniami, sonda przeleciała w odległości około 3000 kilometrów od warstwy chmur, gdzie ciśnienie jest porównywalne do panującego na Ziemi na poziomie morza; oraz zaledwie około 300 kilometrów od wewnętrznej granicy pierścieni. Dotąd żadna sonda kosmiczna nie znalazła się aż tak blisko kosmicznego „władcy pierścieni”.

Przerwa pomiędzy pierścieniami a najwyższymi warstwami atmosfery planety ma szerokość około 2000 kilometrów i do tej pory nie była zbyt dobrze poznana. Zgodnie z najlepszymi modelami przewidywano, że mogą znajdować się tam cząstki z pierścieni, które nawet mimo bardzo małych rozmiarów stanowiłyby zagrożenie dla poruszającej się z dużą prędkością sondy. Jako osłonę przed takim niebezpieczeństwem wykorzystano dużą antenę w kształcie talerza, ustawioną w kierunku ruchu sondy. Takie rozwiązanie uniemożliwiło jednak utrzymanie kontaktu z Cassinim podczas przelotu. Dane zebrane w tym czasie zaczęły być przesyłane po ponownym połączeniu z Ziemią około 20 godzin po przelocie.

Najbliższe zdjęcie atmosfery Saturna, jakie kiedykolwiek zostało wykonane!

Ostatni etap misji składa się z 22 takich przelotów, co oznacza, że przypada około jedno takie wydarzenie na tydzień (zgodnie z naszym odliczaniem do końca misji pozostało 20 tygodni!). Drugi z nich nastąpi już we wtorek 2 maja. Po tym czasie sonda wpadnie w atmosferę Saturna i zostanie zniszczona.

Autor

Katarzyna Mikulska
Katarzyna Mikulska

Zastępca redaktor naczelnej portalu AstroNET. Związana z Klubem Astronomicznym "Almukantarat", prowadząca nową serię "W kosmicznym obiektywie"