Odłączony od stacji kosmicznej Mir statek Progress M43 został w sobotę rano (27 stycznia 2001) zatopiony w wodach Pacyfiku. Na jego miejsce przybył Progress M1-5, który dowiózł do stacji ponad 2,5 tony paliwa.

Stary Progress został odłączony od Mira, by zrobić miejsce dla nowego pojazdu – Progress M1-5. Silniki nowego Progressa oraz dostarczone przez niego paliwo umożliwią sprowadzenie na Ziemię przebywającej od 15 lat w kosmosie stacji. Progress M1-5 zadokował do stacji kosmicznej w sobotę 27 stycznia o godzinie 6:34 naszego czasu.

Pod koniec grudnia stacja znajdowała się na wysokości 350 km nad Ziemią, obecnie jej orbita obniżyła się do 300 kilometrów. Sprowadzanie jej na powierzchnię macierzystej planety rozpocznie się na wysokości 240 kilometrów. 6 marca stacja ma w większości spłonąć w atmosferze, zaś jej szczątki spadną do Oceanu spokojnego między Australią i Chile.

Niegdyś Mir (po rosyjsku – pokój, ale także świat) był symbolem radzieckiego programu podboju przestrzeni kosmicznej, ale w ciągu ostatnich lat z powodu licznych usterek stracił szacunek u władz Kremla, które zdecydowały się go zniszczyć.

W 1986 roku Mir wszedł na orbitę, gdzie miał być tylko przez trzy lata. Początki Mira były pasmem kolejnych sukcesów Związku Radzieckiego. Kazachski kosmonauta Talbat Musabajew spędził ponad 30 godzin w przestrzeni kosmicznej i tym samym dostał się do księgi rekordów Guinnessa. Z kolei Rosjanin Siergiej Awdiejew przebywał na orbicie 747 dni i został jedynym kosmonautą, który trzykrotnie witał Nowy Rok w kosmosie.

Z czasem Mir zaczął się psuć. 25 grudnia ubiegłego roku z powodu usterki w systemie energetycznym stacji Rosjanie stracili nad nią kontrolę. Kolejny raz nastąpiło to 18 stycznia, choć po kilku godzinach łączność odzyskano.

W ciągu 15 lat istnienia na stacji przebywało ponad 100 kosmonautów z 28 ekspedycji. W 6 modułach Mira kosmonauci z 27 krajów świata wykonali ponad 16 tysięcy eksperymentów naukowych.

W sobotę również nie obyło się bez kłopotów. Przy dokowaniu Progressa nie można było korzystać z uszkodzonych kół reakcyjnych i trzeba było ręcznie manipulować minisilnikami Mira.

Autor

Marcin Marszałek