Jak wynika z najnowszych obliczeń – fragmenty rosyjskiej stacji kosmicznej Mir mogą spaść na Europę. Nie ma możliwości, aby rosyjska stacja kosmiczna Mir spadła na terytorium Polski – zapewnia zastępca obrony cywilnej kraju – starszy brygadier Ryszard Grosset. Jego zdaniem sytuacja znajduje się cały czas pod kontrolą i obserwacją polskich służb i nie ma najmniejszych powodów do zdenerwowania.

Grosset powiedział, że zarówno dyżurny ministerstwa do spraw nadzwyczajnych zagrożeń Rosji, jak również centrum kierowania lotami kosmicznymi Rosji i centrum kryzysowe rządu Niemiec nie potwierdziły, że Mir mógłby spaść na terytorium Polski. Dodał, że jeżeli nastąpią jakiekolwiek odchylenia od toru lotu stacji, to Polacy na mocy zawartej wcześniej umowy zostaną natychmiast powiadomieni zarówno przez stronę rosyjską, jak i niemiecką.

Tymczasem niemieckie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych powołało sztab kryzysowy, ponieważ – jak wynika z najnowszych obliczeń – fragmenty rosyjskiej stacji kosmicznej Mir mogą spaść na Europę. Z ujawnionego przez prasę tajnego raportu wynika, że nie wszystkie szczątki Mira utoną w Pacyfiku.

Mir ma w sposób kontrolowany wejść w atmosferę ziemską około 9 marca, a więc wcześniej niż zakładali Rosjanie – twierdzą niemieccy eksperci. Tajny dokument niemieckiego MSW określił strefę ryzyka, gdyby Mir miał spaść gdzie indziej, niż wyznaczyli Rosjanie. Są to tereny na południe od linii łączącej Berlin na wschodzie Niemiec i Kolonię na zachodzie tego kraju, a także część południowej Francji, Polski i Austrii.

Autor

Marcin Marszałek