W czwartek rano (pomiędzy 4:15 a 5:15) czasu polskiego z platformy startowej 36B na przylądku Canaveral wystartuje rakieta Atlas 2AS. Celem misji jest wyniesienie na orbitę geostacjonarną satelity należącego do amerykańskiego Narodowego Biura Wywiadowczego (National Reconnaisance Office – NRO).

Jak zwykle w takich przypadkach, nie wiadomo dokładnie, jakie będzie przeznaczenie nowego satelity. Eksperci twierdzą, że będzie to albo satelita przekaźnikowy (przesyłający dane z innych satelitów szpiegowskich na Ziemię), albo satelita wywiadowczy, prawdopodobnie wyposażony w urządzenia podsłuchowe.

Z informacji podanych do publicznej wiadomości wynika, że ładunek zostanie umieszczony na geosynchronicznej orbicie przejściowej o perigeum 267 km, apogeum ok. 36.5 tys. km i nachyleniu 26,5 stopni do płaszczyzny równika. Silniki najwyższego stopnia rakiety Atlas 2AS (nazwanego Centaur) będą pracować pełną mocą aż do całkowitego wyczerpania paliwa (zwykle są one wyłączane chwilę wcześniej), aby satelita osiągnął orbitę przejściową o maksymalnej możliwej energii. Pozwoli to ograniczyć późniejsze manewry mające na celu zmianę orbity na docelową.

Kolejnym etapem będzie skorygowanie toru lotu satelity przy użyciu zainstalowanego na nim silnika korekcyjnego, tak aby osiągnął on docelową, kołową orbitę geostacjonarną na wysokości 36 tysięcy kilometrów. Docelowa pozycja pozostaje jednak utajniona.

Będzie to już trzecia misja NRO w ciągu ostatniego miesiąca. Poprzednie ładunki wystrzelono 8 września (Atlas 2AS) i 5 października (Titan 4B). Obie rakiety wystartowały z bazy Vandenberg w Kalifornii.

Na kilka godzin przed planowanym startem meteorolodzy przewidują 90 procent szans na pogodę sprzyjającą rozpoczęciu misji.

Autor

Marcin Marszałek