Satelitarne badania wykonane przez NASA i NOAA (Narodowa Agencja Badań Atmosferycznych i Oceanicznych) wskazują, że maksymalny rozmiar jaki osiągnęła w tym roku dziura ozonowa ponad południowym biegunem wyniósł 26 milionów kilometrów kwadratowych (to tyle co powierzchnia Ameryki Północnej). Dziura nie była w tym roku większa niż w trzech poprzednich latach.

Wyniki te potwierdzają, że zawartość związków chloru produkowanych przez człowieka i niszczących wartwę ozonową osiagnęła maksimum i zaczyna się powoli zmniejszać.

W ciągu najbliższych lat rozmiar dziury będzie prawdopodobnie stały i będzie się zmieniał jedynie na skutek naturalnych zjawisk dziejących się na Ziemi, takich jak wybuchy wulkanów.

Obszar dziury ozonowej jest definiowany jako obszar gdzie jej grubość jest mniejsza niż 220 jednostek Dobsona. Jednostka Dobsona zaś opisuje ilość ozonu znajdującego się w pionowej kolumnie atmosfery o jednostkowym przekroju ponad badanym miejscem.

Dziura ozonowa zaczyna pojawiać się każdego roku gdy na Antarktydzie wschodzi Słońce i zaczyna się wiosna. Zaczynaja wtedy zachodzić w aftmosferze reakcje chemiczne powodujące zmniejszenie ilości ozonu.

Przeprowadzone w tym roku pomiary wskazują, że grubość warstwy spadła do 100 jednostek Dobsona co jest wartością podobną do 98 jednostek zarejestrowanych w zeszłym roku. Największy dotychczas spadek zarejestrowano w 1993 roku, kiedy grubość wartswy wyniosła tylko 88 jednostek Dobsona.

Ozon to cząsteczka tlenu składająca się z trzech atomów. Powstaje w górnych warstwach atmosfery na skutek promieniowania ultrafioletowego Słońca. Jest ona naturalnych zabezpieczeniem przed tym promieniowaniem. Dziura ozonowa może powodować niekorzystne zmiany na Ziemi jak wzrost zachorowań na raka skóry pod wpływem zwiększonej ilości ultrafioletu.

Obecnie szacuje się, że warstwa ozonowa powinna w naturalny sposób powrócić do stanu sprzed 1980 roku w ciągu 50 lat.

Autor

Michał Matraszek