Zablokowany mechanizm sterujący rakiety Taurus był przyczyną awarii podczas jej wystrzelenia. W rezultacie utracony został ładunek dwóch satelitów.

Rakieta Taurus wystartowała 21 września z bazy lotniczej Vandenberg w Kaliforni. Po 83 sekundach przebiegającego zgodnie z planem lotu, gdy oddzielał się pierwszy człon rakieta wymknęła się spod kontroli. Dochodzenie, które ma już niedługo się zakończyć, wykazało, że urządzenie uruchamiające system sterujący drugiego członu nie zadziałało w momencie zapłonu silnika. Rakieta zaczęła gwałtownie zbaczać z kursu. Choć kontrolę udało się po pewnym czasie przywrócić, czas jaki upłynął od awarii do tego momentu był na tyle długi, że Taurus nie osiągnął zamierzonej orbity. Znajdujące się w ładowni satelity OrbView-4 i QuikTOMS zostały stracone.

OrbView-4 – komercyjny instrument obrazujący Ziemię – oraz QuikTOMS – urządzenie NASA mające monitorować warstwę ozonową – opuściły przestrzeń ładunkową czwartego członu Taurusa tylko po to, aby opaść ponownie na Ziemię. Aparatura uległa zniszczeniu nad Oceanem Indyjskim.

Awaria była pierwszą w historii lotów rakiety Taurus. Dotychczas rakieta odbyła pięć misji w latach 1994 – 2000, wszystkie zakończone sukcesem. Na 2003 rok planowane jest wyniesienie tajwańskiego satelity ROCSAT-2.

Tymczasem NASA prowadzi dochodzenie przyczyn innej awarii – czerwcowej katastrofy eksperymentalnego pojazdu X-43A. Do jego startu wykorzystano rakietę Pegasus. W tym przypadku na awarię złożyło się kilka czynników, z których obecnie rozpatrywana jest aerodynamika i system kontroli pojazdu. O szczegółach awarii, zakończonej detonacją rakiety, informowaliśmy na bieżąco w czerwcu.

Trwające inżynieryjne śledztwo zawiesiło start aparatu HESSI, mającego badać rozbłyski na Słońcu, przyajmniej do 22 grudnia.

Autentyczny zapis z kamery jednego z 2 samolotów F-16. Nagranie od momentu gdy rakieta Pegasus wraz z X-43A została odłączona od bombowca B-52 do momentu wysadzenia rakiety i eksperymentalnego pojazdu.

Autor

Wojciech Rutkowski