29 marca około 13:00 naszego czasu w maksymalnej wschodniej elongacji (wynoszącej w przybliżeniu 19 stopni) znajdzie się Merkury. Zaledwie trzy godziny później swoje maksymalne oddalenie od Słońca (wynoszące około 46 stopni) osiągnie druga z planet dolnych – Wenus. Wieczorne obserwacje będą tego wieczora obowiązkowe dla wszystkich miłośników astronomii.

Merkury już od kilku dni widoczny jest nad zachodnim horyzontem krótko po zniknięciu Słońca za linią widnokręgu. Nadchodząca maksymalna elongacja będzie najbardziej sprzyjającą w bieżącym roku (ze względu na ułożenie planety względem horyzontu oraz porę doby). Jednak mimo to znalezienie planety na tle jasnego jeszcze nieba może być dość dużym wyzwaniem. Warto jednak stawić mu czoła.

29 marca Słońce zajdzie około 19:10, a 40 minut później znajdzie się 6 stopni pod widnokręgiem (zmierzch cywilny). Merkury świecić będzie wtedy 11 stopni prawie nad zachodnim punktem horyzontu w konstelacji Ryb. Jasność jego tarczy w kwadrze, oglądanej z odległości około 132 milionów kilometrów, wyniesie 0 magnitudo, a jej średnica kątowa 8 sekund. W pobliżu nie będzie gwiazd o podobnej jasności, z którymi mógłby on zostać pomylony. Około 21:05 planeta skryje się pod horyzontem.

W ciągu następnych dni warunki do obserwacji Merkurego będą się stopniowo pogarszać, dzielić go od Słońca będzie coraz mniejszy kąt. 17 kwietnia dojdzie do dolnego złączenia z gwiazdą.

Znacznie łatwiej odnaleźć gwiazdę wieczorną – Wenus, będącą 106 milionów kilometrów od nas i mającą na niebie średnicę 23 sekund kątowych). Właściwie to nie sposób jej nie zauważyć. Gdy zapada cywilny zmrok, planeta błyszczy blaskiem -4,4 magnitudo około 35 stopni ponad zachodnim horyzontem. Zaledwie 4,5 stopnie (powyżej i w lewo) od planety odnajdziemy Plejady – znaną gromadę otwartą gwiazd w Byku, a 10 stopni od Wenus w podobnym kierunku – Marsa. Czerwona Planeta nie świeci bardzo jasno (zaledwie 1,4 wielkości gwiazdowej), ale i w jej kierunku warto zwrócić wzrok obserwując niebo.

Wenus chylić się będzie ku zachodowi, ale pod horyzontem znajdzie się dopiero kilka minut przed północą. Wieczorem 29 marca oglądana przez teleskop przypominać będzie połówkę koła zwróconą wybrzuszeniem w kierunku Słońca.

W następne dni Wenus będzie coraz bliżej Gwiazdy Dziennej, ale jeszcze przez kilka tygodni pozostanie efektownym obiektem wieczornego nieba. Do jej dolnego złączenia ze Słońcem dojdzie 8 czerwca… planeta zrobi to w wielkim stylu (wkrótce będziemy o tym pisać).

Oprócz trzech wspomnianych już planet, na wieczornym niebie bez problemów odnaleźć można jeszcze Saturna i Jowisza.

Planeta z pierścieniami przebywa w zachodniej części konstelacji Bliźniąt i świeci pomarańczowym światłem z blaskiem 0,1 magnitudo. Kierując w stronę Saturna niewielki teleskop warto obejrzeć jego pierścienie. 29 marca w tym samym gwiazdozbiorze bawić będzie Księżyc (12 stopni na wschód od planety, bliżej Kastora i Polluksa).

Powodem, dla którego warto spojrzeć na będącego w Lwie Jowisza jest znaczna średnica kątowa planety (42 sekundy kątowe) oraz jej blask (-2,4 magnitudo). Już przez nieruchomą dobrą lornetkę zobaczymy cztery galileuszowe księżyce, miniaturę Układu Słonecznego.

Możliwość pokazania na niebie w ciągu jednego wieczora wszystkich jasnych planet (i Księżyca) powinna być okazją do przeprowadzenia takich pokazów dla znajomych, sąsiadów i uczniów. Niezbyt późna godzina obserwacji pozwoli na popularyzowanie astronomii. Wszystkich Czytelników do tego gorąco zachęcamy.

Autor

Michał Matraszek