Jeżeli wszystko pójdzie dobrze, wystrzelona 9 maja 2003 roku mała sonda Hayabusa, będzie pierwszym statkiem kosmicznym, który dostarczy z powrotem na Ziemię próbki surowego materiału z planetoidy Itokawa.

To jest zupełnie niezwykły projekt, o którym mało się mówiło w mediach” – powiedział na konferencji AFP – Patrick Michel, francuski astrofizyk, który jest zaangażowany w misję. – “Poznanie składu chemicznego planetoid, pomoże nam zrozumieć jak tworzyły się planety. Tu na Ziemi mamy jedynie możliwość zbadania nadpalonych pozostałości meteorytów, a nie samego surowego materiału“.

Sonda Hayabusa jest napędzana silnikiem jonowym i w dniu dzisiejszym (2005-09-06) znajduję się 750 km od planetoidy. Statek kosmiczny ostrożnie podleci do Itokawy na odległość kilku metrów. Następnie odpali pocisk ważący około 5 gram w kierunku powierzchni planetoidy z prędkością 300 m/s. Jeżeli obliczenia się sprawdzą i przy odrobinie szczęścia, próbka oderwanego w wyniku kolizji materiału z planetoidy powinna odlecieć w górę, gdzie zostanie zagarnięta przez sondę. Pociski zaplanowano wystrzelić w kierunku trzech różnych miejsc.

Statek kosmiczny umieści na powierzchni Itokawy małego robota wielkości puszki od piwa. Robot Minerva przez parę dni będzie robił zdjęcia i mierzył temperaturę 630 metrowego, kosmicznego głazu.

Powrót na Ziemię z cennym, około 100 miligramowym ładunkiem, zaplanowano na czerwiec 2007 roku. Lądowanie odbędzie się na terytorium Australii.

Autor

Andrzej Żukowski

Komentarze

  1. Lothar    

    100 mg?? — Jak już tak daleko dolecieli, to mogliby zabrać tego więcej! 100 mg – cóż to jest? Nawet nie ma sie czym podzielić z innymi naukowcami, a przecież tak cenny materiał na pewno chcieliby przebadać wszyscy. Poza tym zastanawia mnie to, jak chcą złapać te maleńkie drobiny wybite maleńkim pociskiem? Przecież szansa na to że któraś akurat wpadnie do dziurki w sondzie jest prawie żadna..Lepszym pomysłem byłoby wyposażenie robota-puszki w miniaturowe silniczki odrzutowe (napędzane np sprężonym gazem z naboju do syfonu).Wtedy robot mógłby pobrać z powierzchni nawet może 1 kg materiału i wznieść się i domanewrować samodzielnie do sondy.Ale to jeśli planetoida np się obraca i nie możnaby wylądować,bo w przeciwnym razie lepiej chyba byłoby poprostu wylądować i wtedy zebrać tyle kg próbek ile tylko sonda by uniosła.
    Całą tą sytuację możnaby przyrównać do poszukiwacza złota,który po wielu latach przygotowań, zakupie sprzętu, zwierząt pociągowych i wynajęciu pomocników udał się do kopalni złota, a przy wejściu do szybu znalazł jakąś szczyptę złotego pyłku i uradowany zwija obóz i wraca do domu..

    1. drusek    

      a czemu nie — Ty od razu cala planetoide bys wzial co? 🙂 Mysle ze nad tym projektem pracowalo mnostwo ludzi i do tego nieglupich i te 100mg w zupelnosc im wystarczy i na pewno zlapia to co wyleci z planetoidy. Myslisz ze ladowali by miliony czy ile tam trzeba zeby wyslac sonde ktora bedzie miala nikla szanse na pobranie probek ktore to tez nie wystarcza do badan? Bo ja mysle ze nie. A pobranie z 3 roznych miejsc pozwoli stwierdzic czy planetoida ma podobny skald wszedzie czy tez sie roznie. Jak ma taki sam wszedzie to 1kg czy 100mg to duzej roznicy nie rorbi a jak inny to przeciez pobiora z 3 miejsc.

    2. xyz    

      wystarczy — Do potraktowania spektrometrem wystarczy i tyle.

      1. 000    

        Puszka Pandory — Będzie zabawnie jeśli ta sonda przywiezie w tych 100 mg jakieś wirusy albo bakterie – wtedy na pewno 100 mg wystarczy, aby wytruć połowę ludzkości 🙂 Po takim obrocie sprawy nikt by już nigdy nie powiedział, że 100 mg to mało. 😉

        Ciekawe czy taka ilość wynika z ograniczeń technologicznych/ekonomicznych czy może uznali, że więcej im nie jest potrzebne.

Komentarze są zablokowane.