Na Merkurym jest gorąco, na Marsie zimno, na Ziemi w sam raz. To oczywiste, że im dalej od Słońca tym niższa temperatura na powierzchni planety. Zdawałoby się że na tym polu niewiele można zmienić, jednak ostatnio naukowcy zmierzyli temperaturę Plutona i okazało się, że jest ona niższa niż dotychczas przyjmowano.

Pluton jest tajemniczym i kontrowersyjnym światem. Naukowcy spierają się, czy Pluton powstał jak inne planety Układu Słonecznego, czy też jest uciekinierem z Pasa Kuipera. Zagadkowy jest księżyc Charon, zaledwie połowę mniejszy od planety, obiegający wraz z nią wspólny środek masy, oraz pochodzenie tego cała.

Pluton znajduje się przynajmniej 30 razy dalej Słońca niż Ziemia. Dzień na Plutonie przypomina ziemski zmierzch. Podczas swojej wędrówki wokół Słońca, Pluton zbliża się do naszej gwiazdy na 30 jednostek astronomicznych i oddala na 50 j.a. Gdy jest dalej, cienka atmosfera najprawdopodobniej zamarza i opada na powierzchnię.

Naukowcy z Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics korzystając z teleskopu Submilimeter Array na Mauna Kea, dokonali trudnej sztuki pomiaru emisji cieplnej osobno powierzchni Plutona i Charona – na niebie oddalonych o niecałą sekundę kątową! Okazało się, że powierzchnia Plutona jest zimniejsza niż dotychczas sądzono: zaledwie 43 kelwiny (-230,15 stopni Celsjusza) zamiast 53 kelwinów, jak na Charonie.

Wyniku pomiarów przemawiają za modelem, który zakłada równowagę między lodem na powierzchni Plutona, promieniowaniem słonecznym a także cienką azotową atmosferą. Ciepło ze Słońca nie ogrzewa bezpośrednio powierzchni, lecz jest pochłaniane przez parujący lód. To podobny efekt jak chłodzenie powierzchni przez parującą z niej ciecz, na przykład parujący ze skóry pot.

Mamy więc tu do czynienia z czymś odwrotnym niż efekt cieplarniany – atmosfera nie zatrzymuje ciepła przy planecie, lecz stanowi barierę dla energii docierającej z zewnątrz. Natura po raz kolejny zaskoczyła naukowców.

Autor

Wojtek Rutkowski

Komentarze

  1. Fallen    

    Zamarzanie czy… — Pewnie się czepiam, ale czy atmosfera zamarza czy raczej resublimuje? Skoro opada na powierzchnię globu, to w formie cieczy przechodzącej w stan stały czy bezpośrednio w stan stały z gazowego? Przy niskim ciśnieniu gazy atmosferyczne ulegną skropleniu?

    1. szpieg z krainy deszczowców    

      Pada śnieg, pada śnieg, dzwonią dzwonki sondy… — Punkt potrójny azotu przypada na 0,123 atm (i 63,15 K). Przy niższych od tej magicznej wartości ciśnieniach zachodzi faktycznie sublimacja i resublimacja. Zważywszy na to, że na Plutonie mamy ciśnienie atmosferyczne ok. 0,3 Pa, czyli ~0,000003 atm, to deszczu tam nie uświadczysz…

    2. Jakub Polewski    

      srata tata – nie lubię tytułować czegoś, co nie jest artykułem.> Pewnie się czepiam, ale czy atmosfera zamarza czy raczej
      > resublimuje? Skoro opada na powierzchnię globu, to w formie
      > cieczy przechodzącej w stan stały czy bezpośrednio w stan stały z
      > gazowego? Przy niskim ciśnieniu gazy atmosferyczne ulegną skropleniu?

      Słuszna uwaga 🙂 Ciecz na Plutonie, hie hie hie 😉

    3. Wojtek R.    

      Resublimacja — Oczywiście chodzi o resublimację. Pozwoliłem sobie na intuicyjne uproszczenie – można sobie wyobrazić “zamarzający” gaz. Dziękuję za dociekliwość!

  2. Tomi    

    Rzetelność grafik… — Ja rozumiem, że wizja artystyczna może mocno odbiegać od rzeczywistości. No ale chyba tylko wtedy, gdy jest jedynie wizją artysty, który nie ma pojęcia o rzeczywistości.

    No, ale o co mi chodzi ? Chodzi mi mianowicie o grafikę obrazującą niby: “Tak może wyglądać układ Pluton-Charon widziany z powierzchni ciała krążącego w pobliżu tej pary”.
    Zakładam, że to “ciało” pozbawione jest atmosfery, wiec skąd u artysty wizja Słońca otoczonego wianuszkiem rozproszonego światła ??? A może to chromosfera świeci światłem widzialnym, dając taki efekt widoczny z obszaru Plutona, a niewidoczny z Ziemi..? Może…

    I druga sprawa: niech “artysta” sobie przejrzy zdjęcia, jak wygląda “od tyłu” ciało niebieskie oświetlane Słońcem. I to czy z atmosferą czy bez ma niewielkie tu znaczenie…

    Pozdrawiam,

    PS. radzę nie szaleć za bardzo suwakiem “samoswiecenia”, stąd drugi bład graficzny… 😉

    PS2: Może się czepiam, ale wciąż mi dzwoni w uszach, że Kolumb był polskim odkrywcą…

    1. Fallen    

      Przecież… — … nie oglądalibyśmy tego gołymi oczami 😉 Światło rozprasza się przez iluminator hełmu obserwatora 😉 i przez napływające łzy od naświetlenia i wzruszenia 😀

Komentarze są zablokowane.