Ciężka forma wodoru, utworzona zaraz po Wielkim Wybuchu, występowała w Drodze Mlecznej w większych ilościach niż wcześniej sądzono. Zdaniem międzynarodowej grupy badaczy kierowanej przez uniwersytet w Kolorado odkrycie to może radykalnie zmienić dotychczasowe teorie na temat powstawania gwiazd i galaktyk.

Nowe dane zebrane przez satelitę FUSE (Far Ultraviolet Spectroscopic Explorer), pokazują dlaczego deuter jest rozmieszczony nierównomiernie w Drodze Mlecznej. Astrofizyk Jeffrey Linsky uważa, że najwidoczniej został związany z ziarnami pyłu międzygwiezdnego, zmieniając tym samym formę z dobrze widocznej gazowej do niewidocznej formy stałej. Sześcioletnie badania deuteru przez sondę FUSE rozwiązało trzydziestopięcioletnią zagadkę jaką zadawali sobie dotąd astrofizycy. Powszechnie uważa się, że deuter jako izotop wodoru, który zawiera proton i neutron, traci swą formę bezpowrotnie w procesie powstawania gwiazd. Naukowcy uważają, że ilości deuteru, jakie występują obecnie, dostarczają informacji na temat tworzenia się nowych gwiazd i budowy galaktyki w okresie miliardów lat. Zawartość pierwotnego deuteru w całym wodorze, który występuje w odległym, wczesnym wszechświecie szacuje się na około 0,0027 %.

Zdaniem Linsky'ego, we względnie spokojnych miejscach wszechświata, jak np. region wokół Słońca, atomy deuteru systematycznie zmieniają formę z gazowej na stałą, wymieniając zwykłe atomy wodoru w ziarnach pyłu. Kiedy obszary takie zostaną naruszone przez gwałtowne zjawiska jak np. fala uderzeniowa supernowej, albo aktywność pobliskich, gorących gwiazd to ziarna kurzu wyparowują uwalniając deuter do początkowej postaci. Naukowcy przyjmują z astrofizycznych teorii, że przynajmniej 1/3 część pierwotnego deuteru obecnego w Drodze Mlecznej została zniszczona w czasie gdy przechodziła przez gwiazdy. Zgodnie z nowymi odkryciami sondy FUSE, ilości obecnego deuteru są o 15 % mniejsze od początkowo obliczonych wartości.

Sugeruje to, że znacznie mniej materiału zostało przetworzonego do helu i cięższych elementów w gwiazdach, lub galaktyka skumulowała o wiele więcej pierwotnego gazu w trakcie okresu swego życia niż do tej pory sądzono,” – powiedział Linsky. – “W każdym z tych przypadków, aby wytłumaczyć nowe odkrycia, nasze modele chemicznej ewolucji Drogi Mlecznej muszą być znacznie poprawione“.

Autor

Andrzej Żukowski

Komentarze

  1. PaSKud    

    Hmm — I co z tego wynika?

  2. Mikkael    

    Ja już Was nie rozumiem — Mamy w Pradze ważne wydarzenie dotyczące definicji planet, ciekawe odkrycia na Marsie i Tytanie, kolejny lot wahadłowca w to alto, a Wy NIC o tym nie piszecie ??? Co za ignorancja…

    1. Michał M.    

      W Pradze są Hradczany i nudne rozmowy

      > Mamy w Pradze ważne wydarzenie dotyczące definicji planet, ciekawe
      > odkrycia na Marsie i Tytanie, kolejny lot wahadłowca w to alto,
      > a Wy NIC o tym nie piszecie ??? Co za ignorancja…

      Powiem szczerze co o tym sądzę: Grupa niepowaważnych starszych panów dyskutuje w Pradze O NICZYM. Zamiast zajmować się astronomią, definitywnie chcą zdefiniować definicję definicji:)

      1. Puchatech K.    

        No nie, znowu!

        > Grupa niepowaważnych starszych panów dyskutuje w Pradze O NICZYM.
        > Zamiast zajmować się astronomią, definitywnie chcą zdefiniować
        > definicję definicji:)

        Czy jesteś tego pewny? Gdzieś czytałem, że tym razem IAU na poważnie ma się wziąć do roboty nad tą nieszczęsną kategorią ciał niebeiksich (ale jeśli nie, to dałem się nabrać).

        Osobiście jestem za jakąś definicją szczegółową z podkategoriami Np.: będą planety karły, planety olbrzymy, planety kołoorbitowe i eliptoorbitowe, planety siakie i owakie, co obejmie cały ten pobliski kosmiczny gruz i nagle trzeba się będzie uczyć nazw z 50 planet US. To taka definicja z perspektywami, że jak już polecimy do innych gwiazd (dzięki HDLT, tak!) to nie będzie problemu z opisem nowych obszarów.

        Cała naprzód komandorze Spock !
        🙂

      2. Marcin    

        Trochę poza „analizą pierwotnego tematu”.

        > Powiem szczerze co o tym sądzę: Grupa niepowaważnych starszych panów dyskutuje w Pradze O NICZYM. Zamiast zajmować się astronomią, definitywnie chcą zdefiniować definicję definicji:)

        „Grupa niepoważnych starszych panów” to trochę zbyt delikatnie powiedziane. Dopiero wczoraj udało mi się wygospodarować trochę więcej czasu by dokładniej zapoznać się z tym, co ostatnio robią ci faceci w Pradze. Na konkurencyjnych stronach o Astronomii (chyba nie muszę mówić konkretnie gdzie) przeczytałem sobie tzw. „Rezolucję 5 dla GA-XXVI: Definicja planety” i przyznam szczerze, że gdy to przeczytałem, to po prostu zdębiałem. Przeżyłem szok totalny.

        Pytanie, które od wczoraj ciągle do mnie powraca: w jaki sposób ludzie, uważający się za poważnych astronomów, mogli wytworzyć tak OBŁĘDNY, KOSZMARNY, UPIORNY, SKRAJNIE ABSURDALNY BEŁKOT??? Może jest to z ich strony przejaw jakiegoś piekielnie wykręconego, czarnego poczucia humoru? Kto wie. Ja po prostu ciągle nie mogę uwierzyć w to, co oni tam napisali. Co siedzi w glacach tych facetów? W jaki sposób oni rozumują?

        Ja rozumiem, że jacyś tam amatorzy mogą wyrażać opinię, że należy opracować uniwersalną dla całego Wszechświata definicję pojęcia „planeta” (sic!). Amatorzy ci czasami nawet twierdzą, że opracowanie takiej uniwersalnej definicji jest możliwe (?!?), no ale żeby ludzie stojący na czele Międzynarodowej Unii Astronomicznej również podążali tropem takiego rozumowania? Powtórzę to, co już mówiłem na tym forum kilka razy – nie ma, nigdy nie było i nigdy nie będzie uniwersalnej definicji pojęcia „planeta”, a to z takiego prostego powodu, że Wszechświat jest zbyt zróżnicowany i nie jest możliwe wytyczenie jednoznacznej granicy pomiędzy dużą planetoidą, a małą planetą. To jest po prostu niewykonalne. Ludzie! – my nawet na własnym podwórku (czyli w Układzie Słonecznym) nie potrafimy ustanowić takiej granicy, a co dopiero w innych układach planetarnych?!? No chyba, że uznamy iż to co jest kuliste i ma więcej niż 800 kilometrów średnicy jest automatycznie planetą… (Hmm – dlaczego 800 km, a nie 791,981 km, albo 1024 km, albo 512 x 1,192 km, albo 999 – 2^2 km, albo……..)

        Czytając tą kretyńską rezolucję (która IMHO powinna się znaleźć w księdze rekordów Guinnessa w kategorii „najbardziej kretyński i debilny tekst w historii nauki”) dostrzegłem jedną rzecz, a w zasadzie dwie rzeczy. Po pierwsze – naukawcy z MUA chcą koniecznie opracować uniwersalną definicję pojęcia „planeta”, o czym wspomniałem już wcześniej. Druga kwestia – według mnie ważniejsza – ludzie ci za wszelką cenę chcą pozostawić Plutona w gronie planet (i ten pokrętny konserwatyzm jestem w stanie jakoś tam zrozumieć, choć oczywiście z takim podejściem do sprawy się nie zgadzam). Właśnie te dwa czynniki były punktem wyjścia do rozważań tych facetów i… dlatego ludzie ci stworzyli jakieś potworki w rodzaju „planeta karłowata”, „plutony”, granica 800 kilometrów, „przezwyciężenie siły w ciele stałym, co zakłada (prawie) kształt równowagi hydrostatycznej” itp. bzdury.

        Przyznaję, że ta sprawa już dzisiaj daje mi bardzo dużo do myślenia. Przyznaję też, że to wszystko jakoś tam zachwiało moim światopoglądem dotyczącym sposobu uprawiania nauki. Mam teraz tylko nadzieję, że ta kretyńska rezolucja nie przejdzie, bo jak przejdzie, to ja będę, że tak powiem, bardzo, bardzo zdziwiony.

        Pozdr. Marcin

      3. ciekawski1    

        Bez bawełny. — Szanowny Panie Michale,
        przyzwyczaiłem się już do tego, że nazywasz pan drażliwe problemy po imieniu i nie owijasz w bawełnę.

        Korzystając z okazji, w kontekście newsa o obserwacjach, które wstrząsnęły galaktycznymi teoriami – pytam co Pan sądzisz o nowym konkurencyjnym modelu ewolucji galaktyk na przykładzie Galaktyki:

        http://forum.astronet.pl/index.cgi?2107#n000000

        Wydaje się, że wspomniane obserwacje akurat tego modelu nie wzruszają, a wręcz przeciwnie – umacniają go, jako kolejne potwierdzenia możliwej poprawności.
        Wg tego modelu izotopy wodoru (w tym Deuter) produkowane byłyby w sposób ciągły od początku ewolucji, co prawda w coraz to mniejszych ilościach. Wydaje się jednak, że przy tym modelu łatwo jest wytłumaczyć dlaczego Deuteru jest więcej w odniesieniu do przewidywań opartych o teorię BB.
        Co Pan na to ?

        Pozdrawiam 🙂

        1. ciekawski1    

          Sonda. — Skoro Pan Michał nie chce lub nie może zająć stanowiska w sprawie, to może zechcą to zrobić inni uczestnicy tego Forum : )

          Dla ułatwienia, w postach poniżej (a…d) przedstawione są różne wersje stanowisk, wystarczy kliknąć i jakoś symbolicznie zagłosować lub wstawić własną modyfikację. W imieniu autora z góry dziękuję za każdą reakcję.

          Pozdrawiam : )

        2. ciekawski1    

          A : )http://forum.astronet.pl/index.cgi?2107#n000000

          To są zwyczajne bzdury nie trzymające się kupy, brednie sprzeczne z naukowym kanonem.
          Takie „rewelacje” należy zwyczajnie ignorować. Nie karmić trolli !!!

          Jak się już komuś zachce, to może sobie śmiało sklasyfikować:
          http://mader.no-ip.org/index.php/Archiwum_bzdurek#2006-05-16

        3. ciekawski1    

          B : )http://forum.astronet.pl/index.cgi?2107#n000000

          Jeżeli ten model ewolucji galaktyk okazałby się poprawny, to oznaczałoby to przewrót naukowy i światopoglądowy. Pożyjemy, zobaczymy…
          Kto z nauki współczesnej żyje – póki co nie powinien się wychylać, miałby przechlapane, zwyczajnie 😉

          Lepiej niech już ten przewrót robią inni, np.:
          http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=46852305&a=47166092

        4. ciekawski1    

          C : )http://forum.astronet.pl/index.cgi?2107#n000000

          No to jest kurcze jakiś „czeski film” , nie wiadomo o co chodzi : D
          Po co sobie tym głowę zawracać ?
          Przecież jest tyle ciekawszych zajęć i problemów…

        5. ciekawski1    

          D : )http://forum.astronet.pl/index.cgi?2107#n000000

          Mam na ten temat inne ( niż a, b, c ), własne zdanie…

        6. ciekawski1    

          c.d. – Młyńskie Koło — Chyba również wyniki obserwacji tej galaktyki potwierdzają nowy model ewolucji galaktyk:
          http://news.astronet.pl/news.cgi?5206

  3. easyfly    

    Gwiazdy, któe widzimy na nocnym niebie… — Ja tak troszkę nie na temat.
    Sorki, ale tylko tu się mogę zapytać.

    Czy gwiazdy, które widzimy na nocnym niebie należą tylko do naszej galaktyki? Czy też może widać gołym okiem obiekty spoza naszej drogi mlecznej(plejady?)

    Takie mam wątpliwości cholerka.

    Dzięki za rozjaśnienie tematu 😉

    pozdr.

    ___
    http://www.easyfly.pl

    1. Rhobaak    

      Oczywiście tylko gwiazdy naszej galaktyki — Z uwagi na dzielące galaktyki odległości, światło gwiazd innych galaktyk w najlepszym przypadku zlewa się w słabo widoczną gołym okiem mgiełkę. Jedyna możliwość zauważenia gołym okiem gwiazdy z innej galaktyki to wybuch supernowej. Plejady leżą w naszej galaktyce i to całkiem niedaleko – ok. 130 parseków od Ziemi.

      1. easyfly    

        Dzięki — A czy możliwe jest dostrzeżenie gołym okiem (innej) galaktyki jako punktuy świetlnego? (wyglądało by to jak gwiazda)

        pozdr.

        1. Rhobaak    

          Na tej półkuli gołym okiem największe szanse masz na dostrzeżenie M31 — Na tej mapce jest prosty sposób na znalezienie jej na niebie:
          http://www.hubbletelescope.btinternet.co.uk/m31finder.jpg

          Przy dobrej widoczności i ciemnym niebie (daleko od miasta, Księżyc w nowiu) zauważysz tam delikatna mgiełkę ok. dwukrotnie większą od Księżyca.

Komentarze są zablokowane.