Detekcja planet pozasłonecznych jest w zasięgu ręki miłośników astronomii, posługujących się niewielkimi teleskopami. Zawodowi astronomowie mający do dyspozycji wyrafinowane techniki detekcji zastanawiają się nad pewnym aspektem, prawidłowością odkrytych światów. Układy z macierzystymi gwiazdami (karłami) posiadają w swoim składzie znaczne ilości żelaza, w porównaniu z układami, które zawierają w swoim centrum olbrzymy.

Jak pokazują statystki, planety „wybierają” te układy, w których gwiazdy zawierają żelazo. Co ciekawe pierwiastka tego jest dwa razy więcej niż w przypadku gwiazdy bez planet. Pytanie na jakie należy odpowiedzieć jest typu: „czy na początku było jajko czy kura”? W tym przypadku brzmi ono: czy bogactwo żelaza pomaga formowaniu się globów?, bądź też czy obecność planet jest przyczyną wzrostu jego występowania? Z drugiej strony, dokonując analizy spektralnej gwiazdy, astronomowie „widzą” jedynie skład jej zewnętrznych warstw. Możliwy jest więc scenariusz, w którym w początkowym etapie ewolucji systemu część gruzu z dysku protoplanetarnego spadło na gwiazdę. Jego skład stałby się tym samym integralną częścią gwiazdy.

Astronomowie podążając tym tropem, wzięli „na warsztat” czerwone olbrzymy. Gwiazdy, w których wnętrzu niemal całkowicie wyczerpał się zapas wodoru. Jak się wydawało z wiekiem gwiazdy tracą zapas żelaza. Z drugiej strony warstwa konwektywna Słońca skupia jedynie 2% jej masy, czerwonego olbrzyma zawiera 35 razy więcej materii. Stąd stężenie pierwiastka maleje, co wydaje się być dostatecznie dobrym wyjaśnieniem niedoboru żelaza.

Autor

Maciej Sznajder

Komentarze

  1. Fallen    

    hm — To chyba wydaje się oczywiste – jeżeli gwiazda powstała w kolejnym pokoleniu, ma już od początku stosunkowo dużą ilośc pierwiasków cięższych, to wokół niej z dysku moga tworzyć się planety, zwłaszcza skaliste. Przy gwiazdach z 1 lub góra 2 pokolenia planet moze nie być wcale lub same gazowe.

Komentarze są zablokowane.