Amerykański lądownik Phoenix od dawna borykał się z brakiem energii. Coraz krócej świecące Słońce dostarczało mu jej coraz mniej. Do chłodu i ciemności marsjańskiej zimy dołączyła 27 października burza piaskowa, która dodatkowo zredukowała ilość otrzymywanego światła. Od tego czasu lądownik wysyłał już tylko krótkie informacje, że wciąż działa. Nie udało się to jednak 2 listopada. Kierownictwo misji zostało zmuszone do zaprzestania wszelkich operacji naukowych.

NASA stwierdziła, że w tej chwili oznacza to koniec misji. Jednak dwa marsjańskie satelity, Mars Odyssey i Mars Reconnaissance Orbiter, będą wciąż nasłuchiwać sygnałów od lądownika. Inżynierowie nie są jednak dobrej myśli i sądzą, że Phoenix więcej się nie odezwie.

Dwa inne marsjańskie lądowniki, Spirit i Opportunity, pracują w rejonach bliższych równika od 5 lat. Ilość energii tam docierającej jest większa i dlatego jest to możliwe. W przypadku Phoenixa, który wylądował (25 maja) bliżej bieguna, od początku było wiadomo, że misja potrwa krótko. Początkowo planowano ją na 2 miesiące. Jednak dobry stan lądownika spowodował, że przetrwał on 3 miesiące dłużej.

Autor

Michał Matraszek