Produkcja metanu na Marsie zachodzi w tempie wielokrotnie większym, niż się dotychczas wydawało. Odkrycie to nie rzutuje dobrze na szanse istnienia na Marsie życia.

Metan (CH4) został wykryty w trzech miejscach atmosfery Marsa przez sondę Mars Express w 2003 roku. Od tego czasu nie jest wciąż znane jego pochodzenie; w warunkach ziemskich jest on wprowadzany do atmosfery w wyniku procesów geologicznych oraz działalności organizmów żywych. Powstała oczywiście hipoteza, jakoby to właśnie marsjańskie życie było odpowiedzialne za obecność tego gazu. Jedynym pewnym faktem była ciągła (lub przynajmniej niedawna) aktywność źródeł metanu, bo cząsteczki tego gazu są w warunkach marsjańskiej atmosfery stabilne tylko przez 300 lat.

W 2006 okazało się, że zaobserwowany wcześniej metan prawie w całości… zniknął. Zdaniem naukowców jedynym wyjaśnieniem dla tego faktu jest sześćsetkrotnie intensywniejsza niż przypuszczano wcześniej absorpcja metanu (przez również nieznane czynniki), co w konsekwencji oznacza podobne niedoszacowanie tempa jego produkcji. Takie zaś wartości stają się niemal niewiarygodne nawet dla Ziemi, z jej dość aktywną wulkanicznością i produkcją organiczną.

Proponowane mechanizmy pochłaniania metanu z atmosfery to sekwestracja (czyli wyłapywanie) przez pylistą glebę lub obecność wysoce reaktywnych związków, takich jak nadtlenek wodoru (H2O2, składnik czynny wody utlenionej), które rozbijałyby cząsteczki gazu. Ta ostatnia wersja wydarzeń jest niekorzystna również dla wszystkich innych związków węgla, czyli także dla związków tworzących życie.

Źródłem metanu – poza organizmami żywymi – może być przesiąkanie tego gazu z pokładów pod powierzchnią planety lub wydzielanie się go w reakcjach utleniania skał w obecności wód podpowierzchniowych.

Autor

Paweł Laskoś-Grabowski