Naukowcy z Japońskiej Agencji Badań Kosmosu (JAXA) znaleźli cząsteczki pyłu w próbniku sondy Hayabusa, która w 2005 roku miała pobrać je z powierzchni planetoidy Itokawa.

Przemierzywszy ponad 6 miliardów kilometrów, kapsuła powrotna sondy Hayabusa wylądowała w Australii 13 czerwca, kończąc trwającą 7 lat misję. Była to pierwsza misja zakładająca podróż do planetoidy i zabranie próbek z powrotem na Ziemię.

Mierząca około 40 centymetrów kapsuła powróciła w dobrym stanie i została zabrana do laboratorium w Sagamihara niedaleko Tokio. Na obrazie rentgenowskim nie wykryto cząstek materii większych niż 1 milimetr, pojemnik sprawdzono również pod kątem obecności gazu. W poniedziałek, po otwarciu pojemnika badacze ogłosili odnaleznienie cząsteczek pyłu.

Nie jest jeszcze pewne, czy pył pochodzi z planetoidy Itokawa lub przestrzeni międzyplanetarnej, czy też jest to zanieczyszczenie pochodzące z Ziemi. Potwierdzą to dalsze badania mikroskopowe i spektrometryczne wielkości, składu i pochodzenia drobinek, które mogą jeszcze potrwać kilka miesięcy.

Planetoida 25143 Itokawa sfotografowana przez sondę Hayabusa z odległości 4,7 km.

Itokawa to niewielka skalista planetoida o nieregularnym kształcie i wielkości 200-500 metrów. Sonda Hayabusa miała pobrać próbki podczas krótkiego lądowania na planetoidzie, odpalając w jej powierzchnię pocisk i wyłapując wyrzuconą materię do komory próbnika. W kluczowym momemcie misji nie obyło się jednak bez problemów – najpierw sonda niespodziewanie wylądowała na planetoidzie, za drugim podejściem najprawdopodobniej pocisk nie wypalił. Mimo to naukowcy liczą, że trochę pyłu dostało się jednak do komory sondy, gdy ta osiadała na powierzchni planetoidy.

Autor

Wojtek Rutkowski

Komentarze

  1. adrian    

    Idiotyzm. — Wysylac sonde na 7 lat po to zeby zebrac pyl, ktory nadto moze okazac sie ziemskim. To ja moze wyjde do Australii kupic chleb…

    1. tanatos    

      racja — Racja, niestety misja zakończona kompletną klapą.

      Myślę, że zanim następnym razem wpadniemy na pomysł wysłania czegoś takiego w kosmos, powinniśmy najpierw posiedzieć dłużej nad sztuczną inteligencją, a kiedy już zbudujemy mózg choć częściowo tak sprawny jak robota R2D2 z Gwiezdnych Wojen – będzie można zacząć myśleć o tego typu eskapadach.

      1. Andrzej Karoń    

        A “randka” z (25143) Itokawa, to się nie liczy?

        > Wysylac sonde na 7 lat po to zeby zebrac pyl, ktory nadto moze
        > okazac sie ziemskim. To ja moze wyjde do Australii kupic chleb…

        A ja pojechałem w marcu b.r. do ukraińskiego miasta Sławutycz (ok.200 km na północ od Kijowa), między innymi po piwo… “Sławutycz” 🙂

        Serio – nie ściemniam!

        i jeszcze BTW:

        > Racja, niestety misja zakończona kompletną klapą.

        Nim “tanatos”-owy Wysoki Sąd wyda Wyrok na niżej Oskarżoną sondę Hayabusa o “spartolenie misji”, Obrońca proponuje zapoznać się chociażby z poniższym art. na temat WIELU UDANYCH innych osiągnięć tejże sondy:

        http://www.jaxa.jp/article/special/hayabusa_sp3/index_e.html

        (…)
        >
        > Myślę, że zanim następnym razem wpadniemy na pomysł wysłania czegoś
        > takiego w kosmos, powinniśmy najpierw posiedzieć dłużej nad sztuczną
        > inteligencją, a kiedy już zbudujemy mózg choć częściowo tak sprawny
        > jak robota R2D2 z Gwiezdnych Wojen – będzie można zacząć myśleć o
        > tego typu eskapadach.

        Na co się przyda “el-mózg” nawet o inteligencji 4800 (czyli takiej jaką ma tytułowy bohater książki Eduardo Mendozy “Brak wiadomości od Gurba”), jak w tego typu misjach mogą się zdarzyć nieprzewidziane rzeczy “które nie śniły się nawet filozofom”.

        Sam fakt, że sonda doleciała, zbadała a nawet samoczynnie lądowała na tycim “kosmicznym ziemniaku” – który IMHO byłby za ciasny nawet dla Małego Księcia i jego Róży – a potem jeszcze wróciła na Ziemię, jest już z pewnością niesamowitym sukcesem…

  2. mir83    

    taa — a taka misja jaką panowie proponują kosztowała by grube miliardy i była by zupełnie nieopłacalna

    puki co jesteśmy dopiero pionierami kosmosu i jak dla mnie nawet trafienie taką sondą w małą planetoidę jest sukcesem a co dopiero jeszcze start z jej powierzchni i powrót na ziemię

Komentarze są zablokowane.