Strumień materii i naładowanych cząstek, wyrzucony w przestrzeń kosmiczną w wyniku piątkowego wybuchu na Słońcu dotarł wczoraj do Ziemi. Uderzenie okazało się stosunkowo słabe, mimo to nie obyło się bez zaburzeń ziemskiego pola magnetycznego. Obserwatorzy znajdujący się w okolicach północnego koła podbiegunowego mogli więc podziwiać piękne zorze polarne. Tym razem droga koronalnego wyrzutu masy na Ziemi się jednak nie kończy i wkrótce uderzy on w Czerwoną Planetę.

Piątkowy wyrzut materii (KWM) związany był z erupcją wznoszącego się ponad północno-wschodnim brzegiem tarczy Słońca filamentu. Erupcja spowodowała gwałtowną zmianę w strukturze lokalnego pola magnetycznego i podziałała jako czynnik inicjujący dla KWM. Początkowo wydawało się, że słoneczny wyrzut nie zmierza w kierunku Ziemi, jednak późniejsza analiza przeprowadzona przez naukowców z Goddard Space Weather Laboratory wykazała, że nie tylko spotka on na swojej drodze naszą planetę, ale 28 lutego zahaczy również o Marsa.

Czerwona Planeta pozbawiona jest ochrony w postaci pola magnetycznego, więc chmura słonecznej plazmy i rozpędzonych cząstek uderzy bezpośrednio w marsjańską atmosferę. Oczywiście takie pojedyncze zdarzenie nie ma większego wpływu na jej strukturę, ale miliardy lat, w ciągu których Mars musi zmagać się z ciągłymi podmuchami słonecznego wiatru i uderzeniami koronalnych wyrzutów materii mogą doprowadzić do znacznych zmian w gazowej otoczce planety.

Jeśli prognoza analityków się sprawdzi, KWM zahaczy także o zmierzający w kierunku czwartej planety Układu Słonecznego statek Mars Science Lab z marsjańskim łazikiem Curiosity na pokładzie. Pojazd został wystrzelony przez NASA w listopadzie ubiegłego roku. KWM nie zagraża bezpośrednio łazikowi,jednak być może będzie on w stanie dokonać pomiarów naładowanych cząstek wyrzuconych ze Słońca.

Autor

Martyna Chruślińska