Wczoraj, 23 lipca, po niewidocznej z Ziemi stronie naszej najbliższej gwiazdy, nastąpił niezwykły pod względem szybkości, z jaką opuszczał Słońce, koronalny wyrzut materii. Wspomniany wyżej KWM poruszał się z szybkością 3400 km/s, co zdarza się mniej więcej raz na 5 do 10 lat!

Źródeł pędzącego obłoku słonecznej materii należy upatrywać w tym samym obszarze aktywnym, który był odpowiedzialny za niedawne (zaledwie kilka dni temu obszar ten zniknął za krawędzią widocznej dla obserwatorów ziemskich części tarczy słonecznej), dosyć silne rozbłyski, doprowadzające do zakłóceń ziemskiego pola magnetycznego i powstania spektakularnych zórz polarnych.

Mamy sporo szczęścia, że tym razem nie znaleźliśmy się na drodze KWM i nie przekonamy się na własnej skórze, do jakich zakłóceń mógłby doprowadzić. Według prognoz przygotowanych przez analityków z Goddard Space Weather Lab, chmura plazmy i rozpędzonych cząstek nie zahaczy o żadną z planet.

Autor

Martyna Chruślińska

Komentarze

  1. bajka107    

    coś się tam dzieje — tylko my nie mamy pojęcia co się wydarzy lub jak to wpłynie na nasze życie. Wygląda na to, że nasz strażnik – cudne słoneczko – do czegoś się przygotowuje skoro jest tak aktywne.

Komentarze są zablokowane.