Ostatni, względnie spokojny okres, bez większych przejawów słonecznej aktywności, został wczoraj przerwany. Na Słońcu nastąpił rozbłysk klasy M1, zjawisko średniej wielkości, zdolne do wywołania niewielkich zakłóceń ziemskiej magnetosfery i problemów z łącznością radiową. Rozbłysk był o tyle ciekawy, że zaburzenie powstałe w jednym obszarze aktywnym, wpłynęło destabilizująco na inny obszar, odległy od niego o około 250 tysięcy kilometrów. Nasza gwiazda niewątpliwie stara się zademonstrować swoją potęgę, jednak nie jest to taka aktywność, jakiej moglibyśmy się spodziewać po Słońcu zbliżającym się do maksimum aktywności.

Obecny, 24. cykl aktywności słonecznej, wbrew katastroficznym wizjom, na które kilka lat temu można było się natknąć, okazuje się być wyjątkowo słaby. Wydaje się wręcz słabnąć z każdą kolejną prognozą nadchodzącego maksimum, wciąż oddalającego się w czasie. Czytelnicy śledzący temat słonecznej aktywności zapewne pamiętają prognozy mówiące o maksimum na początku 2012 roku, a nawet wcześniej. Ostatnie przewidywania mówią już raczej o późnej wiośnie przyszłego roku. Ciągłej dyskusji podlega liczba potencjalnych obszarów aktywnych z owym maksimum związanych. Nie ma natomiast wątpliwości co do tego, że obecny cykl będzie najsłabszy od przeszło stu lat.

Nie jest to dobra wiadomość dla miłośników obserwacji zórz polarnych, oraz obserwatorów Słońca oczywiście. Słabe maksimum oznacza małą liczbę obszarów aktywnych o skomplikowanej strukturze, co z kolei oznacza niewielką ilość plam słonecznych, rozbłysków, koronalnych wyrzutów materii, protuberancji i wszelkich innych zjawisk związanych z aktywnością naszej gwiazdy. A co po zakończeniu cyklu? Wystarczy przypomnieć sobie niezwykły ‘okres przejściowy’ poprzedzający cykl bieżący, w którym liczba plamowa przez wiele dni utrzymywała się na zerowym poziomie i rozciągnąć go na całe miesiące…

Niska aktywność słoneczna ma oczywiście także swoje dobre strony, przede wszystkim bezpieczniejsze będą sztuczne satelity, nie narażone na ciągłe ataki ze strony cząstek wiatru słonecznego, czy zmiany gęstości górnej atmosfery, unikniemy zakłóceń nawigacji i telekomunikacji. Bezpieczniej mogą się czuć także biorący udział w ewentualnych misjach kosmicznych astronauci.

Pomiary wiatru słonecznego, czy zwalniający przepływ południkowy (rodzaj globalnego prądu, transportującego materię od równika ku biegunom na poziomie fotosfery i przeciwnie u podnóża warstwy konwektywnej Słońca, zmiany jego parametrów są prawdopodobnie główną przyczyną długookresowych zaburzeń słonecznej aktywności) skłaniają naukowców do przewidywania jeszcze słabszego 25. cyklu, z maksimum mającym przypadać na rok 2022. Pojawiają się nawet głosy, że nasza gwiazda wchodzi w fazę ‘śpiączki’, wieloletniego minimum aktywności…

Autor

Martyna Chruślińska

Komentarze

  1. Aras81    

    Halo — A może to maksimum już było 😀

Komentarze są zablokowane.