Znicz Igrzysk Olimpijskich 2014 w Soczi został wyniesiony na Międzynarodową Stację Kosmiczną w towarzystwie trzech nowych członków załogi orbitalnej placówki. Był to pierwszy olimpijski znicz zabrany na kosmiczny spacer.

Artykuł napisał Karol Chęciński.

Rosyjski kosmonauta Michaił Tiurin, astronauta NASA Rick Mastracchio i Koichi Wakata z Japońskiej Agencji Kosmicznej (JAXA) wystartowali z misją Sojuz TMA-11M z kosmodromu Bajkonur w Kazachstanie. Statek wkroczył w przestrzeń kosmiczną o 5:14 6 listopada, rozpoczynając sześciogodzinną podróż na Stację.

Zarówno Sojuz, jak i jego platforma startowa, zostały specjalnie przystrojone dla uczczenia 22. Zimowych Igrzysk Olimpijskich organizowanych w Soczi, w Rosji. Rakieta oraz jej osłona były udekorowane grafikami związanymi z Igrzyskami. Dodatkowo, na platformie startowej zainstalowano metalowe pierścienie olimpijskie.

„Znicz olimpijski jest prawdopodobnie najstarszym symbolem pokoju w historii ludzkości” – powiedział Tiurin podczas konferencji poprzedzającej start. „Opiekować się nim to wielka przyjemność i odpowiedzialność”.

„Myślę, że to wspaniałe, że dostarczamy ten symbol pokoju właśnie na Stację Kosmiczną, która sama jest symbolem międzynarodowej współpracy” – dodaje Mastracchio. „To świetnie, że możemy powiązać te dwa elementy, Igrzyska i Międzynarodową Stację Kosmiczną. Jesteśmy szczęśliwi, będąc cząstką tego wydarzenia”.

Rosyjska rakieta Sojuz wystartowała w przestrzeń kosmiczną niosąc na swoim pokładzie Znicz Zimowych Igrzysk Olimpijskich 2014 w Soczi oraz załogę 38. Ekspedycji na Międzynarodową Stację Kosmiczną.

Niezapalony znicz i trzech członków załogi zadokowało w Stacji o 11:27 w czwartek 7 listopada. Dwie godziny później włazy między Sojuzem i Stacją zostały otworzone. Tiurin, Mastracchio i Wakata spotkali się na pokładzie z Fiodorem Jurczichinem, dowódcą 37. Ekspedycji, astronautami Karen Nyberg (NASA) i Luca Parmitano (ESA), którzy przebywali na Stacji od końca maja oraz załogą, która przybyła na Stację we wrześniu, a w skład której wchodzą Oleg Kotow, Siergiej Riazanskij z Roskosmosu i z Mike Hopkins z NASA.

To pierwszy raz od października 2009, kiedy aż dziewięciu ludzi znajdowało się na pokładzie Stacji bez zadokowanego promu. Poprzednia załoga powinna być już w drodze na Ziemię, jednak harmonogram lotów został skorygowany tak, by umożliwić przekazanie olimpijskiego znicza.

Aluminiowy, czerwono-srebrny znicz, podobny do 14 000 innych używanych w tradycyjnej ziemskiej sztafecie przemierzającej Rosję, jest już trzecim zniczem olimpijskim, który poleciał w kosmos. Olimpijska pochodnia znajdowała się na pokładzie wahadłowca w 1996 roku, a w roku 2000 po raz pierwszy zawitała na Międzynarodową Stację Kosmiczną.

Znicz Igrzysk w Soczi był pierwszym zabranym na kosmiczny spacer. 38. ekspedycja, którą dowodzi Oleg Kotow, a której inżynierem lotu jest Siergiej Riazanskij, zabierała ze sobą znicz 9 listopada. Nagrania oraz zdjęcia dokumentują olimpijski symbol unoszący się nad Ziemią.

9 listopada 2013 r. kosmonauta Oleg Kotow zabrał na spacer kosmiczny nietypowy przedmiot – znicz olimpijski. Był to trzeci znicz wyniesiony w przestrzeń kosmiczną, ale pierwszy, który znalazł się poza statkiem.

Ekspedycja ze zniczem wróciła na Ziemię w niedzielę 10 listopada, lądując na pokładzie Sojuza z Jurczichinem, Nyberg i Parmitano. „Kosmiczny” znicz pojawi się na Stadionie Olimpijskim Fiszt w Soczi w trakcie inauguracji Zimowych Igrzysk Olimpijskich 7 lutego 2014.

Tymczasem Tiurin, Mastracchio i Wakata pozostaną na Stacji do maja 2014. Cała trójka to weterani lotów kosmicznych. Ekspedycja 38/39 jest dla Tiurina trzecią dłuższą misją oraz jego drugim pobytem na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Mastracchio i Wakata odwiedzili przestrzeń kosmiczną po 3 razy. “Jesteście jedną z najbardziej doświadczonych załóg i nie wyobrażam sobie lepszej reprezentacji państw dla największego pokojowego projektu w historii ludzkości.” – powiedział załodze menadżer stacji kosmicznej NASA – Michael Suffredini.

Wakata zostanie pierwszym japońskim dowódcą Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, kiedy obejmie dowództwo nad 39. ekspedycją, mającą rozpocząć się w marcu.

Poza udziałem w sztafecie olimpijskiej, trójka przeprowadzi setki eksperymentów naukowych oraz nadzorować będzie przyjazdy i odjazdy ponad siedmiu statków dostawczych, w tym trzech rosyjskich pojazdów Progress i amerykańskich komercyjnych frachtowców SpaceX i Orbital Sciences.

Autor

Redakcja AstroNETu
Redakcja AstroNETu

Komentarze

  1. darek104    

    Sławny znicz — Radziecka robota. Zgasł w sztafecie kikadziesiąt razy. Odpalany zapalniczką. Na orbicie oczywiście nie palony, bo by stacja się zajęła. Symbol walki o pokój. Liczba ofiar ludzkich nie ma znaczenia. Czy kosmonauci otrzymają tytuł Bohatyra Związku Radzieckiego?

    1. Michał M.    

      Pokój boży

      > Radziecka robota. Zgasł w sztafecie kikadziesiąt razy. Odpalany
      > zapalniczką. Na orbicie oczywiście nie palony, bo by stacja
      > się zajęła. Symbol walki o pokój. Liczba ofiar ludzkich nie
      > ma znaczenia. Czy kosmonauci otrzymają tytuł Bohatyra Związku
      > Radzieckiego?

      W starożytności w czasie igrzysk olimpijskich ogłaszano “pokój boży” i wojny wstrzymywane były na 2 miesiące.

      Wojen w 2014 roku nie wstrzymamy. Ale może powstrzymajmy się od wojen słownych. Szczególnie tutaj.

      Nie róbmy szopek jak Stany Zjednoczone w 1980 i blok wschodni 4 lata później. “Pokój boży” był dla nich pojęciem abstrakcyjnym i prowadząc zimną wojnę dwóch imperializmów, obie strony barykady postanowiły nie wysyłać reprezentacji na igrzyska do Moskwy i Los Angeles.

      Igrzyska to nie czas i nie miejsce, żeby dyskutować kto jest większym bandziorem: Rosja czy Stany Zjednoczone. Kibicujmy sportowcom (o ile ktoś wierzy jeszcze w uczciwość zawodowego sportu i zdrowie z niego płynące).

  2. darek104    

    Mir, Peace — Pokój boży byłby możliwy gdyby Putin i Obama czcili jakiegoś boga, najlepiej jednego. Niestety Putin nie czci, a Obama udaje.

    1. Michał M.    

      Zeus, Ares, Afrodyta…

      > Pokój boży byłby możliwy gdyby Putin i Obama czcili jakiegoś boga,
      > najlepiej jednego. Niestety Putin nie czci, a Obama udaje.

      A Grecy to czcili JEDNEGO Boga?
      Gdyby tak było, mitologia wiałaby nudą:-)

      Nie potrzeba żadnego boga, żeby zachowywać się jak człowiek.

      Żaden bóg nie jest w stanie powstrzymać człowieka przed czynieniem zła.
      Niestety.

      1. darek104    

        Problem w tym własnie, że nie czczą żadnego — w czasach antycznych ateizm nie był znany ani praktykowany. To wynalazek 20 wieku. W imię czego ma byc ten pokój boży i w imię czego miałaby być dochowana przysięga? Przecież dzisiaj prawda nie istnieje i przysięga się nie liczy. Nie ma powodu aby wierzyć w jedno słowo Putina, Obamy itd. Nawet wielu prof. uniwersytetu dziś nie można wierzyć, bo twierdzą że prawda to względne pojęcie. Niektórzy mogą być tylko zagubieni, ale inni to oddani funkcjonariusze belzebuba. A Tuskowi można?

Komentarze są zablokowane.