Koniec 2015 roku będzie dość mocno rozświetlony przez Księżyc w fazie między pełnią a ostatnią kwadrą, zaś na początku roku 2016 Srebrny Glob nie będzie już tak bardzo przeszkadzał w obserwacjach. Księżyc pożegna stary rok i powita nowy koniunkcją z planetami Jowisz i Mars. Znacznie później wschodzą dwie kolejne planety Układu Słonecznego: Wenus i Saturn, które Księżyc minie w przyszłym tygodniu. Coraz wyżej na nieboskłonie wspina się wędrująca niedaleko Arktura kometa C/2013 US10 (Catalina). Wieczorem, tuż po zmierzchu, można próbować dostrzec Merkurego, a po zapadnięciu ciemności – Neptuna z Uranem, zwłaszcza zanim na nieboskłonie pojawi się Księżyc. Przez całą noc promieniują meteory z roju Kwadrantydów, lecz maksimum ich aktywności przypada na początek przyszłego tygodnia.

Ostatnie dni 2015 roku naturalny satelita Ziemi spędzi w gwiazdozbiorach Raka i Lwa, kończąc go spotkaniem z jasną planetą Jowisz, zaś początek roku 2016 – w gwiazdozbiorze Panny. Przez cały ten czas faza Księżyca będzie spadać, stąd każdej kolejnej nocy będzie on coraz mniej przeszkadzać w obserwacjach innych ciał niebiańskich, w szczególności komet i meteorów, o czym więcej będzie później.

Noc z niedzieli 27 grudnia na poniedziałek 28 grudnia Srebrny Glob spędzi w gwiazdozbiorze Raka, mają tarczę oświetloną w 92%. O godzinie podanej na mapce Księżyc będzie właśnie górował, przechodząc na wysokości ponad 50° nad południowym widnokręgiem i w tym momencie ciężko będzie dostrzec obiekty rozciągłe, ale gdyby ktoś chciał podjąć wyzwanie, to niecałe 6° na północ od niego będzie wtedy świeciła znana gromada otwarta gwiazd M44, zaś niecałe 5° na południowy wschód – mniej znana i nie tak jasna gromada otwarta M67. Do rana odległość do M67 spadnie poniżej 2°. Jednak bliskość tak jasnej tarczy Księżyca będzie bardzo utrudniała to zadanie, dlatego najbliższa noc będzie się nadawała raczej jedynie do tego, aby zapamiętać położenie Księżyca względem jaśniejszych gwiazdy (szczególnie względem Regulusa i będących poza mapką Kastora z Polluksem) i podjąć się próby odnalezienia tych gromad, jak już Księżyc sobie pójdzie dalej i nie będzie przeszkadzał w ich obserwacjach (co nastąpi już pod koniec tego tygodnia).

Dwie kolejne noce Srebrny Glob spędzi właśnie w sąsiedztwie Regulusa, czyli najjaśniejszej gwiazdy konstelacji Lwa (jasność obserwowana +1,3 magnitudo). W nocy z poniedziałku 28 grudnia na wtorek 29 grudnia Księżyc będzie miał fazę 86% i będzie jeszcze dość daleko od Regulusa. O godzinie podanej na mapce będzie to prawie 10°. Kolejnej nocy o tej samej porze księżycowa tarcza będzie oświetlona w 78% i będzie świecić w połowie tej odległości, ale na południowy wschód od najjaśniejszej gwiazdy Lwa.

Jednak jeszcze w nocy z poniedziałku na wtorek warto zwrócić uwagę na gwiazdę &ksi; Leo, która będzie ginąć w blasku naturalnego satelity Ziemi, ponieważ jej jasność obserwowana, to tylko +5 magnitudo. Ale warto jej się przyjrzeć bliżej, gdyż tej nocy Księżyc przejdzie przed nią, co będzie można zaobserwować z południowo-zachodniej części naszego kraju. Oprócz Polski zjawisko będzie widoczne także w Europie Zachodniej (na południe od linii łączącej Islandię przez Danię z Morzem Czarnym), w północno-zachodniej Afryce oraz we wschodniej części Kanady i USA. W Polsce zakrycie będzie można obserwować na południe od linii, łączącej Szczecin przez Poznań z Rzeszowem, przy czym na Dolnym Śląsku do zakrycia dojdzie około 4:05 naszego czasu, natomiast w Rzeszowie – około 4:20. W Łodzi, w Warszawie, czy w Gdańsku do zakrycia nie dojdzie, zatem gdzieś na południe od linii łączącej Gdańsk z Łodzią i Warszawą dojdzie do brzegówki, przy czym np. w Szczecinie gwiazda zniknie za Księżycem na jedyne 5 minut.

Po minięciu Regulusa Srebrny Glob podąży ku spotkaniu z jasnymi planetami. Pierwszą w kolejności jest największa z nich, czyli Jowisz. Ta planeta pojawia się nad horyzontem nieco po godzinie 22, a o godzinie podanej na mapce wznosi się już na wysokości ponad 30°. Odległość między nami a Jowiszem stale maleje i jasność planety urosła już do -2,2 wielkości gwiazdowej, zaś rozmiar tarczy – do 39″. W nocy z 30 na 31 grudnia Księżyc będzie miał fazę 70% i będzie się znajdował ponad 7° na zachód od Jowisza. Dobę później, czyli w sylwestrową noc tarcza naturalnego satelity Ziemi będzie oświetlona w 61% i będzie się znajdowała mniej więcej 5° na południowy wschód od Jowisza, już na tle sąsiedniego gwiazdozbioru Panny.

Coraz jaśniej świecą też jowiszowe księżyce, z których cztery najjaśniejsze można obserwować już przez lornetki. Obecnie Io świeci blaskiem około +5,5 magnitudo, Europa – +5,8 magnitudo, Ganimedes – +5,1, Kallisto – +6,1, zatem są one w zasięgu nieuzbrojonego oka i gdyby nie silne światło ich planety macierzystej, to można by próbować tej sztuki, lecz giną one w jej blasku, gdyż mająca najrozleglejszą orbitę Kallisto nie oddala się bardziej niż jakieś 9 minut kątowych od Jowisza. W tym tygodniu w układzie księżyców galileuszowych będzie można zaobserwować (lista powstała na podstawie strony Sky and Telescope oraz programu Starry Night):

  • 27 grudnia, godz. 22:31 – od wschodu Jowisza cień Europy na tarczy planety, przy jej wschodniej krawędzi,
  • 28 grudnia, godz. 0:40 – wejście Europy na tarczę Jowisza,
  • 28 grudnia, godz. 1:02 – zejście cienia Europy z tarczy Jowisza,
  • 28 grudnia, godz. 3:26 – zejście Europy z tarczy Jowisza,
  • 28 grudnia, godz. 6:34 – wejście cienia Io na tarczę Jowisza,
  • 28 grudnia, godz. 7:48 – wejście Io na tarczę Jowisza,
  • 29 grudnia, godz. 1:08 – wejście cienia Ganimedesa z tarczy Jowisza,
  • 29 grudnia, godz. 3:42 – Io chowa się w cień Jowisza, 19″ na zachód od tarczy planety (początek zaćmienia),
  • 29 grudnia, godz. 4:36 – zejście cienia Ganimedesa z tarczy Jowisza,
  • 29 grudnia, godz. 6:08 – wejście Ganimedesa na tarczę Jowisza,
  • 29 grudnia, godz. 7:12 – wyjście Io zza tarczy Jowisza (koniec zakrycia),
  • 29 grudnia, godz. 22:26 – wyjście Europy zza tarczy Jowisza (koniec zakrycia),
  • 30 grudnia, godz. 0:35 – minięcie się Io (N) i Europy (S) w odległości 9″, 27″ na wschód od tarczy Jowisza,
  • 30 grudnia, godz. 1:02 – wejście cienia Io na tarczę Jowisza,
  • 30 grudnia, godz. 2:16 – wejście Io na tarczę Jowisza,
  • 30 grudnia, godz. 3:20 – zejście cienia Io z tarczy Jowisza,
  • 30 grudnia, godz. 4:32 – zejście Io z tarczy Jowisza,
  • 31 grudnia, godz. 1:40 – wyjście Europy zza tarczy Jowisza (koniec zakrycia),
  • 31 grudnia, godz. 7:30 – minięcie się Europy (N) i Io (S) w odległości 6″, 79″ na wschód od tarczy Jowisza,
  • 31 grudnia, godz. 22:15 – od wschodu Jowisza Io na tarczy planety, po jej zachodniej stronie,
  • 31 grudnia, godz. 22:58 – zejście Io z tarczy Jowisza,
  • 1 stycznia, godz. 5:47 – minięcie się Europy (N) i Ganimedesa (S) w odległości 11″, 141″ na zachód od tarczy Jowisza,
  • 1 stycznia, godz. 23:18 – wyjście Ganimedesa zza tarczy Jowisza (koniec zakrycia),
  • 2 stycznia, godz. 6:32 – Europa chowa się w cień Jowisza, 31″ na zachód od tarczy planety (początek zaćmienia),
  • 3 Stycznia, godz. 0:36 – Kallisto chowa się za tarczą Jowisza, tuż przy południowym biegunie planety (początek zakrycia),
  • 3 stycznia, godz. 2:38 – wyjście Kallisto zza tarczy Jowisza (koniec zakrycia),
  • 4 stycznia, godz. 0:44 – wejście cienia Europy na tarczę Jowisza,
  • 4 stycznia, godz. 3:10 – wejście Europy na tarczę Jowisza,
  • 4 stycznia, godz. 3:26 – zejście cienia Europy z tarczy Jowisza,
  • 4 stycznia, godz. 5:54 – zejście Europy z tarczy Jowisza.

W weekend Księżyc będzie wędrował przez rozległy gwiazdozbiór Panny (jest on drugim największym gwiazdozbiorem po Hydrze), zbliżając się do planety Mars. W sobotę 2 stycznia Srebrny Glob będzie miał fazę 51% (ostatnia kwadra będzie miała miejsce o godz. 6:30), a o godzinie 2 będzie się znajdował na wysokości niecałych 20° nad wschodnim widnokręgiem, 2° na południe od Porrimy, jednej z jaśniejszych gwiazd Panny (jasność obserwowana +3,4 magnitudo). Dobę później faza Księżyca będzie wynosiła 42% i będzie go można dostrzec około 4,5 stopnia na północ od Spiki, czyli najjaśniejszej gwiazdy całej konstelacji Panny (jasność obserwowana +1 wielkość gwiazdowa).

Jednocześnie 8° na wschód od Księżyca świecić będzie planeta Mars, którą Księżyc minie kolejnej nocy. Czerwona Planeta również zbliża się do Ziemi i jej warunki obserwacyjne stale się poprawiają. Obecnie świeci ona z jasnością +1,2 magnitudo, a jej tarcza ma średnicę prawie 6″ i fazę 91%. Mars porusza się ruchem prostym i do końca tygodnia oddali się od Spiki na prawie 7°.

Wysoko nad Księżycem, Spiką i Marsem wędruje kometa C/2013 US10 (Catalina). W niedzielę 3 stycznia między Księżycem a nią będzie dystans ponad 30°. Kometa obecnie wędruje przez gwiazdozbiór Wolarza, zbliżając się do najjaśniejszej gwiazdy tej konstelacji i jednocześnie jednej z jaśniejszych gwiazd całego nieba, czyli Arktura, którego blask to -0,1 magnitudo. Najbliżej Arktura kometa znajdzie się 1 stycznia, gdy nad ranem oba ciała niebiańskie będzie dzieliło niewiele ponad 40 minut kątowych. Jeszcze bliżej – zaledwie 11 minut kątowych od komety, tylko na wschód – w tym samym momencie będzie się znajdował asteryzm, tzw. Kapelusz Napoleona. W tych dniach jasność komety jest oceniana na jakieś 5,5 magnitudo.

Wykonana w programie Nocny Obserwator dokładna mapka z położeniem tej komety do początku lutego 2016 r. na godzinę 5 CET jest do pobrania tutaj.

Animacja pokazuje położenie planet Mars, Wenus i Saturn oraz Księżyca na przełomie 2015 i 2016 roku (kliknij w miniaturkę, aby powiększyć).

Animację wykonano w GIMP-ie (http://www.gimp.org) na podstawie mapek z programu Starry Night (http://www.starrynighteducation.com).

Mars pojawia się na nieboskłonie przed godziną 2, a na kolejną – najjaśniejszą z planet – Wenus trzeba czekać aż ponad 2,5 godziny. Planeta coraz wyraźniej zbliża się do Słońca, w ciągu tygodnia moment jej wschodu przesuwa się o prawie 20 minut z 4:30 w poniedziałek 28 grudnia na 4:49 w kolejny poniedziałek 4 stycznia. Wenus przejdzie w najbliższych dniach z gwiazdozbioru Wagi do gwiazdozbioru Skopiona, zbliżając się mocno do Saturna, który pojawia się nad horyzontem mniej więcej godzinę po Wenus. W poniedziałek 28 grudnia obie planety będzie dzieliło ponad 13°, zaś w niedzielę 3 stycznia – już tylko połowa tej odległości.

W sobotę 2 stycznia Wenus przejdzie niecały stopień na północ od gwiazdy Graffias, czyli najbardziej na północny zachód wysuniętej gwiazdy głównej figury Skorpiona, zaś dobę później – tylko 18' od gwiazdy ν Scorpii. Natomiast Saturn wędruje jakieś 6,5 stopnia na północ od Antaresa – najjaśniejszej gwiazdy całej konstelacji Skopiona, choć sam znajduje się na tle sąsiedniego gwiazdozbioru Wężownika. Do końca tygodnia jasność Wenus spadnie do -4,1 wielkości gwiazdowej, jej tarcza zmaleje do 14″, zaś faza urośnie do 78%. W tym samym czasie Saturn będzie świecił blaskiem +0,5 magnitudo, a jego tarcza będzie większa od tarczy Wenus i będzie miała średnicę 15″. Na obserwacje Tytana i innych księżyców Saturna niestety trzeba jeszcze zaczekać, aż planeta wzniesie się nieco wyżej na ciemny, niebie.

Animacja pokazuje położenie Merkurego na przełomie 2015 i 2016 roku (kliknij w miniaturkę, aby powiększyć).

Animację wykonano w GIMP-ie (http://www.gimp.org) na podstawie mapek z programu Starry Night (http://www.starrynighteducation.com).

Planety widoczne są również na niebie wieczornym, choć tutaj świecą znacznie słabiej, lub są nisko nad widnokręgiem. W każdym przypadku ich odszukanie nie jest tak proste, jak odszukanie już opisanych, widocznych w drugiej części nocy planet. Pierwsza po zmierzchu pojawia się planeta Merkury i jest to ta planeta, która świeci całkiem jasno, ale jest bardzo nisko nad widnokręgiem. We wtorek 29 grudnia planeta osiągnie swoje maksymalne oddalenie od Słońca, tzw. maksymalną elongację wschodnią, jednak nie będzie to przesadnie dużo, jedynie niecałe 20° od niego. Niestety potem Merkury zacznie zbliżać się do naszej Gwiazdy Dziennej, jednocześnie zmniejszając swój blask z -0,5 magnitudo w poniedziałek 28 grudnia do 0 magnitudo w niedzielę 3 stycznia. Na szczęście w tym samym czasie Merkury przejdzie na północ od ekliptyki, co nieco opóźni jego zniknięcie w zorzy wieczornej. Jednak na godzinę po zachodzie Słońca (na tę porę wykonane są mapki animacji) zajmuje ona pozycję na wysokości zaledwie 3,5 stopnia nad południowo-zachodnim widnokręgiem.

Merkury dąży do koniunkcji dolnej ze Słońcem, która będzie miała miejsce 14 stycznia, zatem przez cały okres tej widoczności jego tarcza rośnie, a faza – maleje. Stąd do końca tygodnia rozmiary merkuriańskiej tarczy przekroczą 8″, a faza spadnie do 37″. Zatem coraz łatwiejsze jest dostrzeżenie fazy planety, jednak nadal potrzebne jest powiększenie co najmniej duże kilkadziesiąt razy, a najlepiej ponad 100 razy.

Mapka pokazuje położenie planet Uran i Neptun na przełomie 2015 i 2016 roku (kliknij w miniaturkę, aby powiększyć).

Mapkę wykonano w GIMP-ie (http://www.gimp.org) na podstawie mapek z programu Starry Night (http://www.starrynighteducation.com).

Dwie ostatnie planety Układu Słonecznego (zarówno według kolejności od Słońca, jak i kolejności pojawienia się w tej notce), czyli Neptun z Uranem są widoczne po zapadnięciu ciemności, czyli gdzieś od 17:30, ale mapka pokazuje wygląd nieba pół godziny później, gdy już niebo jest całkowicie ciemne. Przez najbliższe kilkanaście dni warunki widoczności obu planet będą dobre, ponieważ Księżyc będzie coraz mniej przeszkadzał w ich obserwacjach, a pod koniec tygodnia nie będzie już przeszkadzał wcale, bowiem będzie wschodził już po ich zachodzie.

O godzinie 18 Neptun zajmuje pozycję na wysokości 20° nad południowo-zachodnim horyzontem, gdzie świeci z jasnością +7,9 magnitudo. Z jego szukaniem należy się jednak dość spieszyć, ponieważ chowa się on za widnokręgiem już przed godziną 21. W tym tygodniu Neptun oddali się od gwiazdy σ Aquarii na odległość ponad 2°, cały czas zbliżając się do gwiazdy λ Aquarii, niedaleko której będzie kreślił pętlę w przyszłym sezonie obserwacyjnym, dzięki czemu będzie dużo łatwiejszym celem do odnalezienia, niż to było w mijającym powoli sezonie. Obecnie ma do niej jeszcze ponad 4°.

Druga z planet, czyli Uran, jest widoczna znacznie lepiej. O tej samej porze znajduje się ona w połowie drogi między linią horyzontu a zenitem, przechodząc właśnie przez południk lokalny i świecąc z jasnością +5,8 wielkości gwiazdowej. Uran właśnie pokonuje zakręt na kreślonej przez siebie pętli i poczynając od przyszłego tygodnia będzie poruszał się ruchem prostym. Na razie jednak stoi prawie w miejscu względem gwiazd tła, jakieś 2° na południe od gwiazdy ε Ryb. Uran chowa się za widnokręgiem już po północy.

Mapka pokazuje położenie radiantu Kwadrantydów 4 stycznia.     Mapkę wykonano w GIMPie (http://www.gimp.org) na podstawie obrazków z programu Starry Night (http://www.starrynighteducation.com).

Niecały miesiąc po Geminidach nadchodzi pora na równie obfity, a w niektórych latach nawet obfitszy rój meteorów, którym są Kwadrantydy. Ich radiant znajduje się na tle gwiazdozbioru Wolarza, niecałe 10° na północ od głównej figury tego gwiazdozbioru, prawie dokładnie na środku pustki między gwiazdozbiorami Wolarza i Smoka z jednej strony, a Herkulesa i Wielkiej Niedźwiedzicy – z drugiej. Jego położenie sprawia, że z wysokich północnych szerokości geograficznych jest on widoczny bez przerwy, zatem na obserwacje meteorów z tego roju można się udawać zaraz po zapadnięciu ciemności.

Meteory z tego roju promieniują od 28 grudnia do 12 stycznia, z maksimum około 4 stycznia. Zatem w tym roku dość dobrze się składa, ponieważ Księżyc będzie w ostatniej kwadrze i będzie trochę oczywiście przeszkadzał, ale nie jakoś bardzo, zwłaszcza że radiant będzie daleko od niego. W okresie maksimum można się spodziewać ponad 100, a czasem prawie 200 meteorów na godzinę. W tym roku maksimum jest przewidywane na godzinę 8 UT, czyli na 9 naszego czasu, co nie jest dobrą wiadomością, ponieważ ten rój charakteryzuje się bardzo krótko trwającym maksimum, które łatwo można przegapić. Jednak niektórzy badacze sugerują, że maksimum Kwadrantydów będzie miało miejsce między godziną 23 w niedzielę 3 stycznia a 3 w poniedziałek 4 stycznia, co jest dobrą wiadomością dla obserwatorów w Europie. Tak czy siak warto udać się na obserwacje tego roju. Prognozy zapowiadają czyste, mroźne niebo. Pamiętam, jak podczas jednego z takich mroźnych maksimów prawie 20 lat temu zamarzł mi obiektyw. Na szczęście sprzęt nie było elektroniczny, jak to jest teraz.

Autor

Ariel Majcher
Ariel Majcher