Polecieć w kosmos i po powrocie dowiedzieć się, że świat, który pozostawiło się za sobą, diametralnie zmienił swoje oblicze, bezpowrotnie przenieść się w swoją przyszłość – brzmi to jak fabuła książki science-fiction. Trudno uwierzyć, że Siergieja Krikaliowa coś takiego spotkało.

Krikaliow łącznie spędził w przestrzeni kosmicznej 803 dni 9 godzin 38 minut i 31 sekund. Do 2015 roku był to rekordowy czas spędzony na orbicie okołoziemskiej. Ze względu na dużo słabsze oddziaływanie grawitacyjne na orbicie, kosmonauta doświadczył mniejszej niż ludzie na Ziemi grawitacyjnej dylatacji czasu opisanej przez Einsteina w Szczególnej Teorii Względności. Po powrocie na Ziemię okazało się, że Krikaliow przeniósł się w swoją przyszłość o 0.02s. Choć w naszym pojmowaniu czasu jest to niezauważalna zmiana, to jednak dowodzi, że podróże w czasie są możliwe.

Ze wszystkich misji, które odbył Siergiej Krikaliow, na szczególną uwagę zasługuje jego drugi pobyt na radzieckiej stacji kosmicznej Mir. Kosmonauta poleciał na nią 18 maja 1991 r. w locie Sojuz TM-12. Miał powrócić na Ziemię w lipcu, ale zgodził się na pozostanie na orbicie i pełnie funkcji inżyniera lotu w nowej załodze. Kiedy w październiku zakończył się przewidziany czas trwania następnej misji, pojawiły się problemy ze sprowadzeniem z powrotem załogi Mira na naszą planetę. Spowodowane były one sytuacją polityczną w Związku Radzieckim. Po spędzeniu 311 dni w kosmosie, 25 marca 1992 r. Krikaliow powrócił do domu, ale nie był on taki, jaki pozostawił przed misją. 26 grudnia 1991 r. Związek Radziecki przestał istnieć, a jego prawnym sukcesorem została Rosja. Natomiast rodzinne miasto Krikaliowa – Leningrad został przemianowany na Sankt Petersburg. Jeszcze podczas pobytu na orbicie został nazwany „ostatnim obywatelem ZSRR w kosmosie”.

Imagesait.ru

Autor

Anna Wizerkaniuk
Anna Wizerkaniuk

Redaktor portalu astronomicznego AstroNET, członek Rady Klubu Astronomicznego "Almukantarat"