Aktualnie w Krakowie trwa 58. Krakowski Festiwal Filmowy. Osiem lat temu pojawiła się na nim sekcja dokumentalna „Docs&Science”. Filmy należące do niej są pokazywane za darmo. Jednym z nich jest „Najdalej” w reżyserii Emer Reynolds, opowiadający o historii misji Voyager.

Zdecydowanie nie jest to film naukowy – w założeniu ma być przystępny dla każdego, a co za tym idzie, nie znajdziemy tu skomplikowanych zagadnień. Nie dowiemy się tu nic o zaawansowanej fizyce czy też inżynierii, ponieważ przekazanie tej wiedzy nie jest zadaniem filmu. Bez obaw, obyło się bez błędów merytorycznych i zbędnych uproszczeń – Reynolds, zanim zajęła się kinematografią, ukończyła Matematykę i Fizykę na uniwersytecie w Dublinie. Poza wywiadami z pracownikami NASA pojawiają się tu także ciekawostki i przemyślenia dotyczące misji Voyager, wspaniała muzyka oraz przepiękne zdjęcia.

Film rozpoczyna się historią niefortunnego początku misji Voyager, do którego prawie nie doszło, ponieważ po przedwczesnej rezygnacji prezydenta Nixona, cały przeznaczony na nią budżet został praktycznie zlikwidowany. Dodatkowo Voyager musiał wystartować w późnych latach 70., ponieważ ówczesna konfiguracja planet pozwalała na podróż do Neptuna w 12 lat, zamiast około 30 „standardowych”.

Dużo czasu poświęcono „Voyager Golden Records” – gramofonowym Złotym Płytom umieszczonym na obu Voyagerach, na których bardzo zwięźle przedstawiona jest ludzkość. Dyski zawierają 115 obrazów ukazujących kulturę czy opisujące ludzi jako gatunek, osiągnięcia naukowe oraz warunki panujące na Ziemi. Umieszczono na nich także 27 utworów muzycznych z całego świata, w tym jeden nowoczesny – Johnny B. Goode Chucka Berry’ego. Na potencjalnych odkrywców któregoś ze statków czekają także pozdrowienia w 56 językach, krótkie powitania Jimmiego Cartera (ówczesnego prezydenta USA) oraz Kurta Waldheima (przewodniczącego ONZ), odgłosy natury oraz pieśń wieloryba. Film opowiada także o tym, w jaki sposób udało się zebrać te wszystkie dźwięki (sam proces trwał niecały rok) oraz jak dokonywano selekcji materiałów, które później wysłano w kosmos. Ze względu na olbrzymie zainteresowanie prasy Złotymi Płytami, które dla NASA nie stanowiły nawet trzeciorzędnego celu misji, zorganizowano konferencję prasową w celu wyjaśnienia tego tematu. Odbyła się ona w sali przydrożnego hotelu, przedzielonej na pół kotarą, gdzie po drugiej stronie odbywało się polskie wesele.

Złota Płyta – z tyłu pokazane są instrukcje montażu oraz odczytu danych, a także położenie Ziemi względem najbliższych pulsarów.

Nawet jeśli kogoś nie interesują historie tego typu, „Najdalej” jest warte zobaczenia nawet dla samej wartości estetycznej. Zdjęcia i efekty specjalne zapierają dech w piersiach, wykonane są z rozmachem oraz prostotą zgrabnie połączoną z elegancją. Większa część ścieżki dźwiękowej to po prostu muzyka zapisana na Złotych Płytach, dzięki czemu podziwianie kosmosu przy akompaniamencie afrykańskich pieśni religijnych staje się wspaniałym przeżyciem. Często można usłyszeć również utwory z lat 70. – między innymi „Us and Them” zespołu Pink Floyd. Owoce tak ciężkiej pracy widoczne są na pierwszy rzut oka – „Najdalej” zostało laureatem Irlandzkiej Nagrody Filmowej i Telewizyjnej za najlepszy dokument oraz dźwięk, a także dotarło do finału w kategorii muzyka oraz efekty specjalne. Film został również pokazany na festiwalu w Warszawie, a obecnie czeka na ocenę na krakowskim przeglądzie.

Jest to dokument, który warto zobaczyć dla całej historii misji Voyager, jak i swoistej sentymentalnej podróży po Układzie Słonecznym. „Najdalej” ukazuje kosmos jako miejsce, które zachwyca swoim ogromem i pięknem, a już sam opis związanych z nim badań ekscytuje. Film ten, dzięki swemu niezwykłemu urokowi, spodoba się zarówno miłośnikom astronomii, jak i laikom niemającym nic wspólnego z tą nauką.

Artykuł napisała Aleksandra Bochenek.

Autor

Redakcja AstroNETu
Redakcja AstroNETu