28 sierpnia inżynierowie NASA we współpracy z ESA oraz CSA (odpowiednio—Europejską oraz Kanadyjską agencją kosmiczną)  w końcu złożyli w jedną całość Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba (ang. James Webb Space Telescope, w skrócie JWST); oznacza to, że większość z jego części—instrumentów naukowych oraz instalacji technicznych—jest już gotowych, a do startu pozostały m.in. testy oraz zamontowanie odpowiednich osłon.

Na środku widać główne zwierciadło teleskopu, a znajdująca się pod nim folia to część ochronna, fragment tzw. osłony  przeciwsłonecznej (eng. sunshield). Zwierciadło oraz instrumenty naukowe są zawieszone na dźwigu, ponieważ zdjęcie ukazuje proces ich integracji.

Główna część teleskopu składa się ze zwierciadła oraz znajdujących się za nim instrumentów naukowych. Samo zwierciadło składa się z 18 luster z berylu pokrytego złotem i budową przypomina plaster miodu. Na zdjęciu widać przednią część zwierciadła, a reszta (po 3 lustra z obu stron) są złożone do tyłu, aby ułatwić montaż. Na razie teleskop został złączony tylko mechanicznie. Teraz inżynierowie zajmują się scaleniem układów elektronicznych po obu stronach, a kolejne miesiące upłyną na sprawdzaniu, czy faktycznie im się to udało.

Niezbędne będzie jeszcze przetestowanie osłony słonecznej, która ma chronić teleskop przed promieniowaniem podczerwonym głównie ze strony Słońca, ale też Ziemi oraz Księżyca, czy nawet samego teleskopu. Osłona składa się z pięciu warstw i po rozłożeniu powinna mieć rozmiar kortu do tenisa. Wszystko po to, aby utrzymać temperaturę teleskopu poniżej 50K (-223°C). Stała, niska temperatura jest niezbędna do prawidłowej pracy przyrządów, a w związku z tym, że James Webb ma pracować ze światłem podczerwonym, trzeba wyeliminować jego zewnętrzne źródła dla ograniczenia szumu i wyostrzenia rozdzielczości instrumentu. Materiał osłony musi być ostrożnie rozlokowany, ponieważ jego położenie będzie jednym z kluczowych czynników powodzenia startu.

Pogląd na zmontowany już teleskop. Dobrze widać też częściowo przymocowane osłony przeciwsłoneczne oraz palety, na których te będą rozciągnięte w przestrzeni kosmicznej.

JWST ma zajmować się, jak było wyżej wspomniane, obserwacjami w podczerwieni, a dokładniej, w przedziale promieniowania elektromagnetycznego  o długości fali 600-2800 nm. Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba planowo będzie zajmował się obserwacją pierwszych gwiazd i galaktyk (czyli tych powstałych zaraz po Wielkim Wybuchu), badaniem procesów formowania się oraz ewolucji wszystkich galaktyk, gwiazd (i zależności między nimi), oraz układów planetarnych czy egzoplanet. Ten ostatni cel misji przyciąga szczególnie dużą uwagę świata nauki, ponieważ na razie nikt nie jest w stanie obserwować egzoplanet w takim zakresie fal jak wyposażony już w swój własny koronograf JWST.

Kłopot z Jamesem Webbem jest taki, że jest to bardzo skomplikowane dzieło inżynierii i nie ma mowy o żadnych poprawkach czy naprawach w przestrzeni kosmicznej, jak to było z Hubblem. Jeśli cokolwiek pójdzie nie tak po starcie, z całej misji nici. Tak więc, pomimo że oficjalny czas misji to 5 lat, wszyscy mają nadzieję na więcej i celują w 10. Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba w pierwotnych założeniach miał być gotowy już w 2011 roku, ale z powodu złego planowania oraz nieprzewidzianych kosztów, jego data startowa cały czas się przesuwała—z początku na rok 2015, potem 2018 i kolejno 2019, a teraz NASA mówi o końcu marca 2021, czyli 10 lat po pierwszej planowanej dacie. O ile jednak wcześniejsze przewidywania miały w sobie pewną dozę optymizmu, to rok 2021 wydaje się już być coraz bardziej osiągalny.

Autor

Aleksandra Bochenek
Aleksandra Bochenek

Oficjalnie studentka kierunku Fizyka z Astrofizyką na Manchester University, a prywatnie wielbicielka kotów, Star Treka, oraz Doctora Who—fascynacja astronomią aż się sama nasuwa.